Łódź się zmieniła, widać, że to miasto znowu żyje [ROZMOWA DZIENNIKA ŁÓDZKIEGO]

Czytaj dalej
Anna Gronczewska

Łódź się zmieniła, widać, że to miasto znowu żyje [ROZMOWA DZIENNIKA ŁÓDZKIEGO]

Anna Gronczewska

Rozmowa z Erykiem Rawickim, dyrektorem Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Łodzi

Jest pan łodzianinem?

Łódź się zmieniła, widać, że to miasto znowu żyje [ROZMOWA DZIENNIKA ŁÓDZKIEGO]
Krzysztof Szymczak

Tak. Teraz mieszkam na Julianowie, ale wcześnie byłem związany z innymi częściami Łodzi. Mieszkałem na Polesiu, starym Widzewie, a teraz na Bałutach.

Jest pan szefem Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, które odpowiada za łódzkie kąpieliska. Jest ich wiele?
Z tego co obserwuje wynika, że kąpielisk nigdy nie jest za wiele. Szczególnie teraz po zakończeniu inwestycji, która zostały na nich zrobione. Kąpieliska zaczęły wyglądać dobrze, spełniać też funkcję obiektów rekreacyjnych. Ilość łodzian, które je odwiedzają zdecydowanie się powiększyła.

A które z kąpielisk może być dumą miasta?
Na pewno najlepiej wykorzystany jest teraz obiekt na Stawach Jana. Tam wykonano komplet inwestycji. Oczywiście mieszkańcy tamtych okolic mają pomysły na dodatkowe upiększanie tych terenów, a Stawy Jana zbliżają się do kresu inwestowania. Bardzo dużo jest jeszcze do zrobienia na Stawach Stefańskiego i na Młynku.

Niedawno wyremontowano basen Anilany...
To nowość, absolutny hit. Wielu łodzian chce skorzystać z tego obiektu. Trudno mi powiedzieć jak będzie to wyglądać w najbliższym czasie. Mamy bowiem na razie fatalne lato. Tak więc potencjał nie jest do końca wykorzystany. Przy czym ze względów bezpieczeństwa ten basen może przyjąć około 800 osób. Na pewno jest to obiekt, którym Łódź może się pochwalić.

Łódź to pana rodzinne miasto. Za co pan ją lubi?
Łódź zaczęła się nareszcie zmieniać. Nie mam traumy wracając do mojego miasta z Warszawy. Wysiadam na dworcu, który jest prawdziwą perełką. Nie jest jeszcze w pełni wykorzystany, ale na pewno z czasem będzie przyjmował tylu podróżnych do ilu został stworzony. Miałem złe skojarzenia, gdy w latach 90-tych wracałem do Łodzi właśnie z Warszawy. W stolicy stał las dźwigów, widać było jak to miasto pięknie z dnia na dzień. Natomiast Łódź witała mnie ciemnością i szarością. Było mi przykro. Teraz od kilku lat widać, że miasto się zmieniło, żyje. Choć ul. Piotrkowska, która nie pełni już roli handlowej, dalej jest salonem Łodzi. I to coraz piękniejszym.

Ma pan tu miejsca bliskie serca Łodzi?
Kiedyś była to hala pod trybuną stadionu ŁKS-u. Tam spędziłem całe swoje sportowe życie. Natomiast teraz to jest Księży Młyn i znajdujący się obok park Źródliska. Przez pewien czas mieszkałem przy Wodnym Rynku. Doskonale znam te tereny,.

Anna Gronczewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.