Łódź pomiędzy dwoma wojnami [ROZMOWA]

Czytaj dalej
Anna Gronczewska

Łódź pomiędzy dwoma wojnami [ROZMOWA]

Anna Gronczewska

Dr Jacek Reginia-Zacharski z Uniwersytetu Łódzkiego, autor książki „Przedwojenna Łódź. Najpiękniejsze fotografie”, opowiada o Łodzi i jej mieszkańcach z okresu międzywojennego.

Niedawno obchodziliśmy 98. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Rozpoczął się nowy rozdział w historii ojczyzny. Jaki to był czas dla Łodzi?
Łódź została bardzo mocno dotknięta przez I wojnę światową, o czym większość łodzian nie pamięta. Zniszczenia były ogromne. Kulminacją ciosów, które dotknęły wówczas miasto, była Bitwa Łódzka. Łódź bardzo się zmieniła w 1915 roku. Wtedy do miasta zostały przyłączone Bałuty i Chojny. Do tego czasu Bałuty były chyba największą na świecie wsią, liczącą ponad 100 tysięcy mieszkańców. Przy czym małe nie były też Chojny, gdzie mieszkało około 30 tysięcy ludzi. To też była wieś. Łódź z dnia na dzień stała się znacznie większym miastem. Trzeba pamiętać, że czas kiedy rządzili nią Niemcy był bardzo dotkliwy. Łódź była w niebywały sposób rabowana. Część parku maszynowego została wywieziona. Rosła bieda, bezrobocie. To przeniosło się na czasy po zakończeniu wojny. Możemy powiedzieć, że Łódź nigdy nie wróciła do swej świetności sprzed 1914 roku. Wystarczy popatrzeć na imperia rodów fabrykanckich. Wiele z nich od początku lat 20. XIX wieku bardzo cierpiało. Z drugiej strony Łódź w okresie międzywojennym miała bardzo ciekawych włodarzy.

Kogo ma Pan na myśli?
Moim zdaniem najwspanialszą postacią był Aleksy Rżewski, pierwszy prezydent Łodzi po 1918 roku. Oczywiście budził pewne kontrowersje. Ale był człowiekiem wizji, nieprawdopodobnej energii i zdecydowania w działaniach. Lata 20. i 30. minionego wieku były dla miasta bardzo trudne, ale też zaczęło się ono zmieniać. Na przykład Łódź nie posiadała kanalizacji. Z punktu widzenia tak ogromnej, ale też specyficznej aglomeracji, było to wielkim utrudnieniem. W 20-leciu międzywojennym rozpoczęto prace przy budowie kanalizacji.

Niebywale rozwijała się też łódzka edukacja...
Łódź była pionierem jeśli chodzi o rozwój szkolnictwa podstawowego i ponadpodstawowego. Łódź po pierwszej wojnie wprowadziła też obowiązkową naukę dla dzieci. To było wielkie osiągnięcie.

A jak wyglądała sytuacja na łódzkiej scenie politycznej?
Mocne wpływy miał PPS, ale silną pozycję miały też ugrupowania robotnicze, nieco innego autoramentu. Jak choćby Narodowy Związek Robotników. Niebywale silny w Łodzi był Bund i inne żydowskie organizacje. W latach 20. i na początku 30. mocne były organizacje zrzeszające Niemców. Nie da się tego porównać z Bydgoszczą. Jednak ich obecność na łódzkiej scenie politycznej była zauważalna.

Wspomniał Pan o Aleksym Rżewskim. Można wyróżnić jeszcze kogoś z zarządzających Łodzią w okresie międzywojennym?
Możemy wspomnieć o Leopoldzie Skulskim, który został nadburmistrzem Łodzi, a nie był jeszcze wybrany w wyborach powszechnych. Miasto miało wiele ciekawych postaci, organizacji. Działała tu na przykład Liga Kolonialna i Morska. W Łodzi bardzo aktywni byli wojskowi. Z ich inicjatywy powstał port lotniczy Lublinek. Wydawało się, że komunikacja lotnicza będzie się rozwijała. Postawiono jednak wtedy na połączenie lotnicze z Warszawą, co okazało się bzdurą. O ile z Łodzi do Warszawy leciało się szybko, to mnóstwo czasu zajmował dojazd do Lublinka. Trwał on tyle, ile podróż z Łodzi do stolicy pociągiem.

Rozwijało się budownictwo, powstało kilka osiedli mieszkaniowych...
Najsłynniejszym jest osiedle imienia Montwiłła-Mireckiego. Warto zwrócić uwagę, że ten rozwój miasta rozchodził się jak kręgi po wodzie. Wystarczy popatrzeć jak rozwijała się obecna ulica Kopcińskiego. Do początku lat 30. nazywała się ulicą Zagajnikową. Były to obrzeża Łodzi. Przed wybuchem II wojny światowej była już łódzką arterią komunikacyjną. Podobnie historia wygląda z obecną aleją Piłsudskiego.

Łódź odzyskała tę wielokulturowość z czasów sprzed I wojny światowej?
Przylepiło się do Łodzi określenie, że to miasto czterech kultur. Ono jest bardzo chwytające, ale nie do końca prawdziwe. Przed 1914 roku Łódź nie była miastem czterech kultur. Było ich zdecydowanie więcej. Łódź była na przykład jednym z pionierskich miast, jeśli chodzi o rozwój sportu, między innymi piłki nożnej. Mieszkało tu wielu Brytyjczyków, którzy stanowili kadrę inżynierską łódzkich fabryk. Na przełomie XIX i XX wieku było ich naprawdę sporo. Dzięki nim rozwijała się tu piłka nożna. W Łodzi mieszkało również sporo Holendrów. Tak więc tych kultur w mieście było więcej niż cztery. Jeśli zaś weźmiemy pod uwagę duże populacje, to będą to Polacy, Żydzi i Niemcy. Jeśli chodzi o Rosjan, to trochę ich tu rzeczywiście mieszkało, ale Łódź była dla nich głównie miastem garnizonowym. Badania historyków pokazują, że stali mieszkańcy miasta pochodzenia rosyjskiego stanowili kilka procent.

ZOBACZ TEŻ:

Anna Gronczewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.