Kurs na Łódź: Czy łódzki port lotniczy ma gospodarza?

Czytaj dalej
Fot. Paweł Łacheta
Sławomir Sowa

Kurs na Łódź: Czy łódzki port lotniczy ma gospodarza?

Sławomir Sowa

Na tak postawione pytanie są dwie odpowiedzi. Port ma gospodarza, gdy chodzi o obsadę stanowisk, nie ma go, gdy przychodzi podejmować odpowiedzialne decyzje. A ciosy, które ostatnio spadają na łódzkie lotnisko plus zapowiedź budowy Centralnego Portu Lotniczego między Łodzią a Warszawą, sprawiają, że odpowiedź na pytanie o jego przyszłość staje się pilna jak nigdy przedtem. Tymczasem nie bardzo wiadomo kogo pytać, bo nawet właściciel lotniska, czyli miasto Łódź, niespecjalnie czuje się adresatem pytania.

Kurs na Łódź: Czy łódzki port lotniczy ma gospodarza?
Sławomir Sowa

Co dalej z łódzkim lotniskiem? - pyta Przemysław Naze z Radia Łódź prezydent Hannę Zdanowską.

- Pytanie nie do mnie

- odpowiada prezydent.

I dodaje, że w sytuacji gdy pojawiają się informacje o planach budowy Centralnego Portu Lotniczego, pozyskiwanie nowych przewoźników jest praktycznie nierealne. Zależność przyczynowo-skutkowa jest dość wątpliwa, zważywszy, że CPL - o ile w ogóle powstanie - to nie wcześniej niż za 10 lat. Ale kolejna zapowiedź budowy tego giganta nie mogła przyjść w lepszym momencie: teraz można zwalić na to wszystkie klęski łódzkiego portu. Tą samą logika posługuje się zresztą łódzki port, informując o przyczynach zawieszenia połączeń do Amsterdamu przez linię Adria Airways. Z jednej strony komunikat portu mówi o niedostatecznym zainteresowaniu, a z drugiej, że „dodatkowo negatywny wpływ na decyzję miały ubiegłotygodniowe informacje o budowie Centralnego Portu Lotniczego między Łodzią a Warszawą”.

Co ma Amsterdam do wiatraka?

Łódzki port lotniczy dołuje od dawna, a ubiegły rok był wręcz katastrofalny pod względem obsłużonych pasażerów - tylko 241 tysięcy, a więc najmniej od 2008 roku. Ale jeśli to był rok katastrofalny, to jakich perspektyw oczekiwać w roku bieżącym, kiedy odwołano nie tylko funkcjonujące w ubiegłym roku połączenia do Amsterdamu, Paryża, ale i padły ostatnie czartery?

Rację ma Hanna Zdanowska co do zewnętrznych uwarunkowań działania łódzkiego portu lotniczego i powołując się na konkurencję Okęcia i Modlina, gdzie można z Łodzi dotrzeć w ciągu godziny. O porównywaniu dostępności połączeń z Łodzi i lotnisk warszawskich nawet nie ma co wspominać. Ale przypomnijmy szczegóły. Największy sukces w swojej historii Lublinek odniósł w roku 2012, kiedy obsłużył prawie 463 tysiące pasażerów. Rok później było tych pasażerów o ponad sto tysięcy mniej. Od tej pory liczba pasażerów leci na łeb na szyję, odnotowując wzrost tylko w roku 2015 w stosunku do 2014. Ale przypomnijmy, że w tym tak szczęśliwym dla łódzkiego portu roku 2012 zaszły dwa ważne wydarzenia: uruchomienie połączeń rejsowych na lotnisku w Modlinie oraz oddanie do użytku autostrady A2, która radykalnie poprawiła komunikację z portami na Okęciu i Modlinie. To nie były wydarzenia zaskakujące.

Czy gospodarz lotniska podjął wystarczające działania, aby zapobiec ich negatywnym skutkom, a przynajmniej częściowo je zniwelować?

To fakt, że swego rodzaju nieszczęściem dla łódzkiego portu lotniczego (ale nie dla pasażerów z Łodzi) jest bliskie sąsiedztwo Okęcia i Modlina. Łódzki port na tle lotniczej mapy kraju wyróżnia jednak jeszcze jedna rzecz: właścicielem spółki zarządzającej jest niemal w całości miasto. Tak nie ma nigdzie. Samorząd województwa nie kwapi się do objęcia udziałów w spółce, mimo nacisków ze strony miasta, których próbował swego czasu wiceprezydent Marek Cieślak.

Stosunek prezydent Hanny Zdanowskiej do samorządowego lotniska trudno ustalić. W wypowiedzi dla Radia Łódź mówi tak: „To jest studnia bez dna. Rok po roku musimy dopłacać do lotniska przeszło 50 milionów złotych. Proszę to przeliczyć na wyremontowane drogi, kamienice. To jest topione w lotnisku”.

Czy w takim razie miasto jako właściciel podejmie odważną decyzję i zamknie dołujący i nieperspektywiczny port? Ależ nie, bo „tę decyzję będzie musiał podjąć rząd, kiedy podejmie decyzję o budowie portu lotniczego między Łodzią a Warszawą”.

Prezydent widzi przed Lublinkiem pewną przyszłość, związaną z lotnictwem ogólnym, ale pod warunkiem wybudowania drogi ekspresowej S14, co też nie zależy od miasta.

A co zależy od miasta? Wskazanie prezesa i członków zarządu łódzkiego lotniska, z czego gospodarz jak najbardziej korzysta. Tak się składa, że w kwietniu minie rok od objęcia stanowiska prezesa portu przez Tomasza Szymczaka - wskazanego przez miasto. O tym jaki to był rok dla łódzkiego portu świadczą statystyki i ostatnie wydarzenia. Obwinianie o wszystko prezesa byłoby nadużyciem - choroba trawiąca łódzki port trwa zbyt długo, a jej przyczyny są zbyt złożone. Ale co na to wszystko gospodarz? Jest tam jakiś gospodarz?

Sławomir Sowa

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.