Kreacje pierwszej damy pod lupą światowych mediów

Czytaj dalej
Anita Czupryn

Kreacje pierwszej damy pod lupą światowych mediów

Anita Czupryn

Stylowi Agaty Kornhauser-Dudy przyjrzeli się eksperci zagranicznych mediów. Chwalą jej ponadczasowe stroje. Niewielu jednak wie, że pierwszą damę Polski ubierają polscy projektanci. I to wcale nie najsłynniejsi...

I nspirujący styl pierwszej damy doceniła ostatnio dziennikarka Caitlin McBride, pisząca w „Independent” o modzie i stylu najważniejszych kobiet świata. Przypomniała, że na pierwsze strony światowych gazet Agata Kornhauser-Duda trafiła po tym, jak zignorowała wyciągniętą dłoń prezydenta USA Donalda Trumpa, witając się najpierw z Melanią Trump. A było to w 2017 roku podczas wizyty pary prezydenckiej USA w Polsce.

Zdaniem autorki, ten incydent wystarczył, by Agatę Dudę podnieść do statusu ikony wśród kobiet kwestionujących mizoginistyczną retorykę Trumpa. Modowa dziennikarka porównuje też naszą pierwszą damę do francuskiej - Brigitte Macron, dlatego właśnie, że jej również udało się zbudować fundament przyjaźni z pierwszą damą USA Melanią Trump.

Dlaczego pierwsza dama z Polski, Agata Duda, powinna zostać dodana do listy stylów obowiązkowych - stawia tezę McBride, analizując jej stroje podczas najważniejszych spotkań dyplomatycznych. Jak na przykład z japońskim księciem Akishino i jego małżonką księżną Kiko, kiedy to nasza pierwsza dama ubrana była w odważną w kolorze malinową sukienkę midi, a głowę przyozdobioną miała pasującym kolorem do sukienki fascynatorem.

Kreacje pierwszej damy pod lupą światowych mediów

Wspomina też o jednym z pierwszych występów Agaty Kornhauser-Dudy podczas spotkania z belgijską królową Mathilde, kiedy to jej liliowa sukienka i fascynator były uosobieniem subtelnej elegancji. Albo o spotkaniu z brytyjską księżną Cambridge Kate Middleton, ubraną w białą suknię, której Agata Duda nie starała się przyćmić własnym strojem. To, na co zwraca uwagę dziennikarka, to profesjonalny, konserwatywny styl, którym jednak Agata Duda niespecjalnie się przejmuje, dzięki czemu potrafi nosić się z lekkością i poczuciem cichej pewności. To wszystko ma sprawiać, że stała się ona już znakiem na globalnej mapie ikon mody.

W gruncie rzeczy ani w tych zachwytach, ani analizie nie ma nic zaskakującego, przynajmniej w Polsce, gdzie media wielokrotnie zwracały uwagę na wizerunek naszej pierwszej damy. Na to, że Agata Kornhauser-Duda olśniewa strojami, czasem przyćmiewając nimi inne pierwsze damy. Albo porównując jej stylizacje do tych, które nosiła czy to księżna Diana, czy Michelle Obama, całymi latami napędzająca w Ameryce rynek mody, wyznaczając współczesny styl. Czy tak też będzie w przypadku pierwszej damy Polski? Wiele może na to wskazywać, dlatego że, o czym może nie wszyscy wiedzą, Agata Kornhauser-Duda całkowicie oddała się w ręce polskich projektantów i polskich pracowni krawieckich. I „efekt Agaty Dudy” jest w polskich butikach już widoczny. Ale o tym za chwilę.

- Żadna wcześniej prezydentowa w Polsce nie miała takiej sylwetki, takiej postawy i takiej gracji. To ma Agata Duda i to jest w niej naturalne - przyznaje Dorota Wróblewska, ekspertka od wizerunku, autorka książek o modzie i prowadząca dla Onetu program „Drzwi do stylu”.

Agata Duda mierzy 176 centymetrów wzrostu, często więc stroje dla niej muszą być wydłużane. Ubrania nosi szykowne, klasyczne i eleganckie - ocenili Polacy, kiedy tylko poznali małżonkę Andrzeja Dudy, nauczycielkę języka niemieckiego w jednym z krakowskich liceów, jeszcze zanim został on prezydentem. Złośliwi z kolei - bo takich przecież nie brakuje - porównywali jej styl i fryzurę do bohaterki „House of Cards” - Claire Underwood.

Czy styl pierwszej damy od tamtej pory się zmienił? Jedni twierdzą, że przeszła prawdziwą metamorfozę, inni - że nadal preferuje typowo nauczycielski strój - garsonki z lamówką, żakiety, marynarki. Jednak już nawet po pobieżnej analizie zdjęć z pierwszego okresu prezydentury i porównując je ze zdjęciami z czasów obecnych, widać zmianę. Po pierwsze - fryzura, już nie grzeczna, z grzywką, ale odsłaniająca czoło - bardziej odważna, rzec można nawet ostra i drapieżna. Po drugie - kolor strojów - często zdecydowany. Po trzecie - pani prezydentowa nie boi się dużych wzorów. No i - co zauważa każdy, kto interesuje się modą - pierwsza dama nigdy nie zaliczyła żadnej modowej wpadki.

- To akurat jest normalne, bo pierwsza dama ubiorem musi przede wszystkim stosować się do obowiązującego dress code’u. Z tego powodu jest pod nieustanną lupą i obstrzałem kamer i obiektywów - mówi Dorota Wróblewska. I dodaje: - Z pewnością też wszystko świetnie na niej leży. Agata Kornhauser-Duda ma absolutną świadomość swojej figury, jest bardzo zgrabna i potrafi podkreślić swoje atuty.

Do zalet ekspertka od mody zalicza również to, że wizerunek pierwszej damy jest jednolity i świetnie - od a do zet - opracowany. Zaletą jest to, że kostiumy, jakie nosi pierwsza dama, są przystępne cenowo, że nie stoi za tym wielka moda ani logo znanych marek. - To, że nosi to, co polskie, że wszystkie garsonki szyje w Polsce, że nie chwali się markami ani logo, to jest na plus. To jest ten trend, który świadczy o niej dobrze. Wizerunkowy produkt dobrze jest wykreowany, look przemyślany - wymienia Dorota Wróblewska. Ale nie jest już tak optymistyczna, jeśli chodzi o projektantów, którzy szyją dla pierwszej damy.

- W istocie, to nie są projektanci z prawdziwego zdarzenia. Stroje pierwszej damy powstają w bardzo dobrych pracowniach krawieckich, ale nie ma w nich autorskich projektów, nie ma kreowania mody. To po prostu dobre, ale jednak krawiectwo - mówi Dorota Wróblewska.

Ł

Kreacje pierwszej damy pod lupą światowych mediów

agodniejsza w ocenie była Jolanta Kwaśniewska, swego czasu uchodząca przecież w Polsce za ikonę stylu. Była prezydentowa, pytana o look Agaty Kornhauser-Dudy, odpowiedziała dyplomatycznie: Dwukrotnie widziałam panią Dudę w czasie przedprezydenckim. Uważam, że jej grono stylistów przygotowuje bardzo dobre stylizacje. Jeśli jeszcze jest marka, która ubiera panią prezydentową, to mogę tylko pozazdrościć - powiedziała Jolanta Kwaśniewska. W jednym nie miała racji: obecna pierwsza dama nie ma stylistki na etacie, kreacje wybiera sama. Czasem prosi o jakąś modyfikację albo urozmaicenie, ale generalnie kupuje to, co jest przeznaczone do sprzedaży. I najczęściej stroje w żywych kolorach: amarant, róż, czerwień.

Agata Duda postawiła przede wszystkim na kreacje Teresy Kopias z Łasku-Kolumny, na markę Modesta z Ozorkowa, a także stroje Doroty Goldpoint i Eli Piorun, szyjącej, jak wyśledziły tabloidy, dla takich gwiazd między innymi jak Grażyna Torbicka czy Monika Zamachowska.

Agata Duda osobiście kupuje ubrania w atelier Eli Piorun na warszawskiej Woli - i są to już gotowe kreacje. Ela Piorun zwierzała się mediom, w jaki sposób pierwsza dama odkryła jej butik - po prostu raz obok niego przejeżdżając. Zainteresowały ją wówczas modele, jakie wystawiono w okiennej witrynie. Zatrzymała samochód, wysiadła i po prostu weszła. I tak zaczęła się ich współpraca, która trwa już ponad dwa lata.

Od tego też czasu butik Eli Piorun bardzo zyskał na popularności. Polki dziś chcą się nosić tak, jak Agata Kornhauser-Duda, albo mieć podobną kreację. Dlatego coraz częściej zaglądają do dyskretnego butiku na Nowolipkach.

Faktem jest, że pani prezydentowa nie wydaje na ubrania wielkich pieniędzy. Za kostiumy czy sukienki płaci od 500 do 1200 złotych, powtarza te same zestawy ubrań po kilka razy, tworząc z nich też nowe zestawienia.

- Owszem, kostiumy są cenowo dostępne dla większości kobiet, to super, że pierwsza dama nie wyrzuca na ciuchy pieniędzy w kosmos, ale nie stoi za nimi wielka moda. Mnie brakuje w nich szlachetności i tej niewymuszonej nonszalancji, jaką ma na przykład żona prezydenta Trumpa, Melania. Ona nosi się oczywiście z dress code’m, ale jest nowoczesna. Agata Kornhauser-Duda nie wychodzi poza pewien schemat, ona niczego nie przełamuje. Boi się przekroczyć pewną granicę. Ubiera się bezpiecznie. Dla 70 procent Polaków będą to ładne kreacje. Ale dla tych, którzy żywo interesują się modą, to nie jest nic odkrywczego - ocenia Dorota Wróblewska.

I dodaje: - To fantastyczne, że dla pani prezydentowej ubrania szyją polskie krawcowe, ale miło by też było, gdyby zaprojektowali i uszyli dla niej polscy projektanci. Gdyby sukienkę na jakąś uroczystą kolację zaprojektowała Gosia Baczyńska albo Maciek Zień.

Z pewnością Gosia Baczyńska to na modowej scenie znana postać - jedna z czołowych polskich projektantek mody. Skończyła wrocławską Akademię Sztuk Pięknych - projektowanie ceramiki i szkła, ale po studiach wyjechała do Londynu, gdzie znalazła pracę jako krawcowa. Tam otrzaskała się ze światem wielkiej mody, szyjąc dla znanych projektantów. Do Polski wróciła w latach 90. i zaczęła tworzyć własne kolekcje. Odniosła wielki sukces - w 2013 roku jako pierwsza polska projektantka była na pokazie Paris Fashion Week. Doceniła ją też księżna Kate - prezentując się w 2017 roku w sukience jej projektu.

Z kolei Maciej Zień to projektant zarówno ubrań, również do spektakli teatralnych i baletów, jak i wnętrz. Od 2010 roku odpowiada za wizerunek gwiazd na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni. W jego kreacjach chodzą między innymi: Grażyna Szapołowska, Danuta Stenka, Małgorzata Kożuchowska, Małgorzata Socha, Edyta Herbuś, czy żona Roberta Lewandowskiego - Anna Lewandowska.

Tylko że, jak zauważa Dorota Wróblewska, z polskimi, świetnymi projektantami jest pewien problem. Przede wszystkim światowi projektanci modę traktują jak biznes. A to oznacza, że mają swoje sklepy. W Polsce są projektanci, mają nazwiska, ale nie mają stworzonej własnej marki - ubrania kupić można tylko w ich atelier, brak sieci butików. Są też tacy projektanci, którzy, delikatnie mówiąc, inspirują się modą już prezentowaną przez światowe sławy kina czy mody. Bywa, że ich kreacje są łudząco podobne do tych już w świecie prezentowanych.

Na dodatek ceny strojów polskich projektantów są zupełnie nieadekwatne w porównaniu z zagranicznymi. Na przykład sukienka Łukasza Jemioła kosztuje tyle samo, co sukienka zaprojektowana przez Stellę McCartney, w cenę której wchodzi przecież potężny marketing i promocja.

Dziś w Polsce niektóre marki musiały się zwinąć, bo moda przebije się tylko wtedy, kiedy idą za nią ogromne pieniądze. W sklepach Harrodsa na przykład nie ma już marki Joanny Przetakiewicz, La Mania.

Jedyną polską projektantką, która się przebiła do świata i swoje projekty sprzedaje na Net-a-Porter, najsłynniejszym luksusowym sklepie internetowym, jest Magda Butrym. Przez pięć lat projektowała ubrania dla marki Joanny Przetakiewicz, ale w 2014 roku zaczęła projektować już pod własnym nazwiskiem. Już rok później jej ubrania znalazły się w najlepszych butikach na świecie. Na punkcie jej projektów zwariowała Kim Kardashian, pokochała je też Anja Rubik. W ubiegłym roku znalazła się w rankingu trzech najlepiej sprzedających się luksusowych marek niszowych, opracowanych przez portal Business of Fashion.

Aktualnie na polskim modowym rynku charakterystyczne jest to, że świetnie radzą sobie projektanci streetowi, tworzący ubrania sportowe, albo - jak w przypadku projektantów pierwszej damy, ci, którzy stawiają na ponadczasową klasykę. I nawet jeśli nie rozpoznajemy ich marek ani nazwisk, to mogą mieć większe obroty ze sprzedaży swoich ubrań niż znane w Polsce nazwiska.

- Chodzi jednak o to, że strój w gruncie rzeczy to też styl życia, który przejawia się w tym, co człowiek ma do powiedzenia - zauważa Dorota Wróblewska. I wymienia: - Jolanta Kwaśniewska była określona. Maria Kaczyńska była sobą - ciepłą, miłą. Jaka jest Agata Duda? Tego nie wiemy, bo ona nic nie mówi. Wydaje się więc, że nawet najpiękniejszy strój uszyty na miarę to trochę jednak za mało, aby móc coś więcej powiedzieć o człowieku.

Anita Czupryn

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.