Kochajmy blondynki całego świata - jak niezwykłą Jayne Mansfield

Czytaj dalej
Fot. 20th Century Fox
Dariusz Pawłowski

Kochajmy blondynki całego świata - jak niezwykłą Jayne Mansfield

Dariusz Pawłowski

29 czerwca 1967 roku, w wypadku samochodowym w Slidell w Luizjanie zginęła amerykańska modelka, aktorka filmowa, legenda Hollywood, seksbomba lat 50. i 60. XX wieku, Jayne Mansfield. Miała ledwie 34 lata i należała do najsłynniejszych i najbardziej pożądanych blondynek świata.

Dzisiaj już takich karier się nie robi. Wyjątkowa uroda i wymiary (102/53/89) sprawiły, że bez problemu została najpierw króliczkiem Playboya i modelką, aby zaraz potem przenieść się do Hollywood. Marylin Monroe uznała Jayne Mansfield za jedyną godną siebie rywalkę. Nazywano ją „najmądrzejszą głupiutką blondynką”, a sama Mansfield z dumą podkreślała, że jej IQ wynosi 163 (choć dodawała zaraz, że w Hollywood większą uwagę przykłada się do jej rozmiarów).

Lubiła też kraść show innym aktorkom. Na jednym z przyjęć zrobiono słynne zdjęcie: Sophia Loren patrzy z ukosa na niemal odsłonięty biust Jayne Mansfield, która przyciąga całą uwagę fotoreporterów. Tak wspominała to wydarzenie Loren w jednym z wywiadów:

Paramount zorganizowało przyjęcie na moją cześć. Jayne Mansfield podeszła prosto do mojego stolika. Wiedziała, że wszyscy na nią patrzą. Usiadła. Na zdjęciu gapię się na jej sutki, przerażona, że zaraz wylądują w moim talerzu. Jestem przerażona, że jej sukienka pęknie, a to, co skrywała, rozleje się po stole.

Aktorka chętnie romansowała, miała trzech mężów i pięcioro dzieci, zmagała się z problemem alkoholowym. Marzyła o prawdziwej, spełnionej miłości i uwielbiała samochody. Po zachwianiach kariery rok 1967 miał być jej powrotem na szczyt.

Jednak 28 czerwca Jayne Mansfield, w nocy, po rewii bokserskiej wsiadła ze swoim partnerem do prowadzonego przez kierowcę Buicka Electry 225, aby zdążyć na poranny wywiad, który miał odbyć się w Nowym Orleanie. 29 czerwca, około godz. 2.25, na autostradzie na wschód od Rigolets Bridge, samochód uderzył w tył naczepy ciągnika siodłowego, która gwałtownie zwolniła. Buick dosłownie wjechał pod naczepę. Pod ściętym dachem auta zginęła trójka dorosłych podróżujących na przednim siedzeniu. Przeżyły tylko dzieci znajdujące się na tylnej kanapie. W USA nakazano później, by każda ciężarówka i naczepa były wyposażone w barierę, uniemożliwiającą wjechanie pod nią osobówce. Nazwano je „Mansfield Bars”.

Dariusz Pawłowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.