Jowita Budnik. Dobra aktorka nie martwi się brakiem sławy

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Bolt / Polska Press
Paweł Gzyl

Jowita Budnik. Dobra aktorka nie martwi się brakiem sławy

Paweł Gzyl

Kiedy była dzieckiem, mama zaraziła ją miłością do kultury romskiej. Przydało jej się to wiele lat później, kiedy musiała wcielić się w postać cygańskiej poetki Papuszy. Był to efekt jej wyjątkowej współpracy z parą reżyserską - Krzysztofem Krauze i Joanną Kos-Krauze. Teraz znalazła ona swój finał w ostatnim obrazie małżeństwa - „Ptaki śpiewają w Kigali”.

Wczoraj premierę miał nowy film Krzysztofa Krauze i Joanny Kos- -Krauze. „Ptaki śpiewają w Kigali” to dramat oparty na autentycznych wydarzeniach. Jest rok 1994. Po tym, jak w Kigali zestrzelono samolot prezydenta Rwandy, trwają rozruchy między plemionami Tutsi i Hutu. W ciągu trwających 100 dni czystek z rąk ekstremistów ginie około miliona ludzi. Świadkiem tych wydarzeń jest Anna - polska ornitolog, która przyjechała do Afryki, aby prowadzić badania nad spadkiem populacji sępów w Rwandzie. Gdy zaczyna się ludobójstwo, Polka ratuje przed śmiercią młodą dziewczynę z plemienia Tutsi - Claudine.

W postać Anny wcieliła się Jowita Budnik. To kolejna rola aktorki w filmie zrealizowanym przez parę reżyserską Krzysztof Krauze - Joanna Kos--Krauze. Dzięki niej Joanna stworzyła swe najwybitniejsze kreacje i zgarnęła prestiżowe nagrody. Tak jest i tym razem - najnowsza kreacja aktorki robi duże wrażenie i być może otrzyma ona za nią dziś wieczorem na festiwalu filmowym w Gdyni wyróżnienie. Dzięki „Ptaki śpiewają w Kigali” znów przypomnieliśmy sobie o Jowicie - bo poza filmami zrealizowanymi przez Krauzów tak naprawdę nie widujemy ją w kinie czy telewizji zbyt często.

- Rzadko pojawiam się na ekranach telewizyjnych, a nie oszukujmy się, rozpoznawalność czy popularność rodzi się poprzez widownię telewizyjną. Od razu chciałabym podkreślić, że nie widzę w tym nic złego, że jestem aktorką nieznaną, nie mam wewnętrznych dylematów czy kompleksów na tym punkcie. Wręcz przeciwnie! Odczuwam ogromny komfort normalnego życia - deklaruje w „Rossmanie”.

W punkowym zespole

Kiedy Jowita była dzieckiem, miała w sobie dwie natury. Z jednej strony świetnie się uczyła i zgłaszała na wszystkich lekcjach, dzięki czemu z dumą nosiła odznakę wzorowej uczennicy, a z drugiej - po szkole ganiała z innymi dzieciakami po podwórku, nie ustępując chłopcom we wspinaniu się na wysokie drzewa rosnące na osiedlu.

Jej mama była zafascynowana kulturą romską. Być może dlatego, że wychowała się pod Suwałkami, gdzie po wojnie stacjonowało dużo cygańskich taborów. Czytała książki Jerzego Ficowskiego i wiersze Papuszy, a gdy Jowita podrosła, zabierała ją na festiwal romskiej kultury do Gorzowa. Dziewczynka nawet nie zdawała sobie sprawy, jak kiedyś bardzo jej się to przyda.

Zainteresowania mamy miały spory wpływ na córkę. Dziewczynka z powodzeniem występowała na szkolnych akademiach i deklamowała wiersze. Dlatego mama zapisała ją na kurs aktorski dla dzieci prowadzony w stolicy przez Jana i Halinę Machulskich. Tam wypatrzył ją Radosław Piwowarski - i dwunastoletnia Jowita zadebiutowała niewielką rolą w jego „Kochankach mojej mamy”. Mimo że dzięki temu dziewczynka miała mnóstwo zajęć, nie obyło się jednak bez typowego dla nastolatków buntu.

- Poznałam na imprezie chłopaka, miał na imię Tomek. „Słuchaj - powiedział - mam kapelę punkową, może będziesz z nami śpiewać?”. „Dlaczego nie!”. Robiliśmy próby u Tomka w mieszkaniu, bawiłam się doskonale. Ale zamurowało mnie, gdy okazało się, że zagramy pierwszy koncert. Zagraliśmy na jakimś warszawskim konkursie w liceum Reja. Dostałam mikrofon, na szczęście źle zbierał. Nikt nie słyszał, co wyprawiam na scenie. Przed kolejnym koncertem zrejterowałam. Zachowałam się jak mięczak, tchórz, zostawiłam chłopaków - wspomina w „Vivie”.

Gwiazda z tasiemca

Czytaj więcej:

  • "Rzadko pojawiam się na ekranach telewizyjnych, a nie oszukujmy się, rozpoznawalność czy popularność rodzi się poprzez widownię telewizyjną."
  • Przyjaźń czy kochanie?
  • Alfabet Jowity Budnik
Pozostało jeszcze 69% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Paweł Gzyl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.