Jeden obiad drawski wystarczy

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Bolt/archiwum Polska Press
Sławomir Sowa

Jeden obiad drawski wystarczy

Sławomir Sowa

Gdzie idzie żołnierz po zdjęciu munduru? Do łóżka? Pudło. Do telewizji. Tak właśnie zrobił gen. broni Mirosław Różański, który jeszcze do grudnia był Dowódcą Generalnym Sił Zbrojnych, czyli najważniejszym żołnierzem w Polsce.

Grzegorz Gałasiński Sławomir Sowa

Teraz jest już cywilem i może mówić, co chce. W „Kropce nad i” w TVN24 powiedział rzeczy, których wysocy rangą wojskowi do tej pory nie mówili, nawet w stanie spoczynku. O nominacjach w MON za kadencji Antoniego Macierewicza: „Na stanowiska wyznaczano osoby, które jeszcze nie zostały do tego przygotowane. (...) Pułkownik, który zostaje generałem, a który nie ma doświadczenia (...) jest nawet niebezpieczny w jakiś sposób dla sił zbrojnych, bo wojsko wymaga doświadczenia”.

Generał nie mówi tego wprost, ale można odnieść wrażenie, że dla sił zbrojnych w jakiś sposób niebezpieczny może być nie tyle ów pułkownik, co sam szef MON. Ci wszyscy niedoświadczeni pułkownicy nie mianują się przecież sami generałami. To do szefa MON należą decyzje personalne. Jego krótkie urzędowanie już poskutkowało wymianą 90 procent oficerów na stanowiskach dowódczych w Sztabie Generalnym i 82 procent w Dowództwie Generalnym. W dodatku MON uważa czystkę w armii za powód do chwały, komentując, że przeprowadzono „szeroką wymianę kadr na najwyższych stanowiskach w jednostkach operacyjnych, każdorazowo zastępując oficerów dobranych przez Platformę Obywatelską oficerami o dużym doświadczeniu bojowym w Iraku i Afganistanie i przeszkolonych we współpracy z wojskami NATO”.

Generał Różański kwestionuje również sens budowy masowej obrony terytorialnej. Uważa, że odbędzie się to kosztem wojsk operacyjnych. A taki pomysł i kształt obrony terytorialnej to także pomysł szefa MON. I kolejna opinia generała: „To my, wojskowi, powinniśmy dowodzić, minister kieruje, nie dowodzi”.

Ciekawe, ilu wysokich oficerów podziela dziś zdanie generała, ale go głośno nie wypowiada. Ale może jeszcze ciekawsze jest to, czy kiedyś żołnierze w służbie czynnej coś takiego powiedzą.

Gdyby do tego doszło, byłby to bardzo zły scenariusz, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Generał Różański, nawet bez munduru, ma duży autorytet w armii. Z drugiej strony, świeżo upieczeni generałowie mogą się poczuć mocno urażeni słowami byłego Dowódcy Generalnego, że „mogą być w jakiś sposób niebezpieczni dla sił zbrojnych”. Czy znajdzie się choć jeden, który stwierdzi, że na awans nie zasłużył, bo brak mu doświadczania, skoro sam szef MON uznał, że jest w sam raz? Ludzie są tylko ludźmi.

Mieliśmy już jeden obiad drawski w 1994 roku, gdy prezydent Wałęsa zarządził głosowanie wśród wysokich oficerów, czy popierają cywilnego ministra obrony. I ten jeden obiad wystarczy. O czym powinien pamiętać także szef MON, zanim wywoła kolejne antagonizmy w armii.

Sławomir Sowa

Jestem dziennikarzem w redakcji Dziennika Łódzkiego, zajmuję się m.in. problematyką wojskową, biznesem i polityką, ale lubię zanurkować w historię, zarówno tę lokalną, jak i powszechną, żeby poszukać punktów odniesienia i zdobyć dystans do tego, co dzieje się na bieżąco. Zainteresowania? Te zawodowe wyrastają z osobistych.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.