Jak walczyć ze smogiem – negatywny wpływ motoryzacji

Czytaj dalej

Jak walczyć ze smogiem – negatywny wpływ motoryzacji

Główną przyczyną zanieczyszczenia powietrza w polskich miastach jest indywidualne ogrzewanie budynków. Swoje dokłada jednak również wzmożony ruch uliczny, w szczególności zaś samochody z silnikiem Diesla. Nic więc dziwnego, że w okresach zagrożenia smogiem władze niektórych miast próbują działać doraźnie, wprowadzając darmową komunikację miejską i zachęcając w ten sposób do zrezygnowania z jazdy autem.

Pomiary wykazują, że wpływ emisji komunikacyjnej na jakość powietrza jest z roku na rok coraz większy, co związane jest głównie z rosnącą liczbą pojazdów. Sytuację pogarsza fakt, że wzrasta również średni wiek pojazdów. Ponad połowa aut jeżdżących po naszych drogach ma powyżej 15 lat. To z kolei ma przełożenie na wielkość emisji zanieczyszczeń do powietrza. W 2015 r. stwierdzono przekroczenia dopuszczalnej wartości średniorocznej dwutlenku azotu w największych miastach województwa: Łodzi, Pabianicach, Zgierzu oraz w mniejszych ośrodkach, m.in. w Brzezinach, Strykowie i Wieluniu.

Czym nas raczą nasze samochody? Po pierwsze: tlenkiem węgla (CO) – wyjątkowo niebezpiecznym, bezbarwnym i bezwonnym gazem, występującym w niewielkim stężeniu w pobliżu tras z dużym natężeniem ruchu samochodowego. W skali województwa zanieczyszczenie to nie stanowi jednak większego zagrożenia dla naszego zdrowia.

O wiele większe zagrożenie stanowią natomiast tlenki azotu (NOx) – m.in. ich oddziaływanie powoduje, że w glebie powstają i kumulują się związki rakotwórcze i mutagenne. Tlenki azotu są również jedną z podstawowych przyczyn powstawania smogu, który sprawia, że wszystkie szkodliwe produkty niskiej emisji utrzymują się na wysokości wdychanego przez ludzi powietrza.

Jak podpowiadają eksperci, źródłem emisji tych gazów i innych szkodliwych substancji są jednak nie tyle stare, co zepsute samochody. Najbardziej „emisyjne” są bowiem auta dość młode, 5-7-letnie, z których powycinano filtry cząstek stałych. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę zdanie: „usuwanie filtrów DPF”, a pojawi się lista stron warsztatów oferujących takie usługi, na których widnieją cenniki. Nikt się z tym specjalnie nie kryje i można byłoby pomyśleć, że jest to to legalne.

Tymczasem usuwanie filtra cząstek stałych jest nielegalne, choć jak na razie bezkarne – m.in. z tego powodu, że trudne do wykrycia. Nawet fizyczne oględziny układu wydechowego przez policjanta czy diagnostę nie pozwalają na stwierdzenie, że filtr został wycięty.

Dlaczego jednak wycinanie filtru jest częstą praktyką wśród polskich kierowców? Ponieważ filtry te zapychają się - szczególnie wtedy, gdy samochód wykorzystywany jest głównie na krótkich dystansach, czyli w mieście - i zaniecha się tzw. dopalania filtra. Dodajmy, że problemy z filtrem pojawiają się przy różnych przebiegach w zależności od modelu samochodu i sposobu eksploatacji. Czasami filtr działa bez zarzutu nawet 250-300 tys km, czasami zaś zaczyna kaprysić już po kilkunastu tysiącach kilometrów.

Jak już informowaliśmy w jednym z poprzednich artykułów naszego cyklu, Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy, która daje samorządom możliwość pobierania opłat od kierowców wjeżdżających do śródmieścia. Możliwe, że stosowna ustawa zacznie obowiązywać już na wiosnę.

W tzw. ekostrefach będą się mogły poruszać wyłącznie auta na gaz ziemny, czyli LNG oraz CNG, oraz samochody elektryczne i wykorzystujące napęd wodorowy.

Ministerstwo infrastruktury przygotowało projekt rozporządzenia w którym proponuje oznaczenie samochodów na paliwa alternatywne za pomocą naklejki na szybę. Odpowiednie oznaczenie ma pomóc w identyfikacji pojazdów mających prawo wjazdu do strefy czystego transportu. Nie zostało ustalone jaki będzie koszt naklejki, ale kara za wjazd autem do wydzielonej strefy niespełniającym wymagań może wynieść 500 zł.

Zielona naklejka z literą „H” oznaczać będzie, że pojazd napędzany jest wodorem. Niebieska z dwoma literami „EE” ma oznaczać samochód elektryczny, natomiast brązowa z „CNG” zarezerwowana będzie dla pojazdów zasilanych sprężonym gazem ziemnym. Pozostaje jeszcze fioletowa z napisem „LNG” naklejana na pojazd na skroplony gaz ziemny.

Projekt "Jak wygrać z łódzkim smogiem" dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi

Koszt całkowity projektu 193 971 zł, kwota dotacji 172 634 zł.

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.