Jak na taborecie, przy nagiej żarówce powstała książka

Czytaj dalej
Fot. Kamilla Placko-Wozińska
Kamilla Placko-Wozińska

Jak na taborecie, przy nagiej żarówce powstała książka

Kamilla Placko-Wozińska

Jestem tu, bo zbłądziłem - mówi na powitanie Łukasz Głowacki, odsiadujący wyrok w podpoznańskich Koziegłowach. - Dlaczego piszę? Żeby dać upust nagromadzonym emocjom…

Z tego upustu powstała książka „Kokon - Przepoczwarzenie”. Umowa z wydawnictwem jest już podpisana, a jeden z teatrów przymierza się do wystawienia monodramu na jej podstawie. Łukasz pisze dalej. Razem z Patrykiem Baśkiewiczem prowadzą bloga 36dni.wordpress.com.

36 ważnych dni, które zmieniły ich życie

- 36 dni to czas mojej kary, którą odbyłem w Areszcie Śledczym w Poznaniu i Koziegłowach. Stąd też wywodzi się nazwa bloga - mówi Patryk Baśkiewicz.

- 36dni.wordpress.com to blog, który powstał po rozmowach, po licznych wymianach zdań... na papierze. Kontynuacja, w moim przypadku, ma miejsce na wolności. Łukasz, niestety, jeszcze jej nie otrzymał.

I teraz jest tak - trzydziestoparoletni Łukasz w więzieniu pisze ręcznie, na kartkach, po czym wysyła je listami do Patryka, który publikuje teksty, otagowuje, opatruje odpowiednimi komentarzami, dobiera zdjęcia, tematy. W zakładzie w Koziegłowach nie ma bowiem możliwości korzystania z komputera.

- Staram się, żeby naprzemiennie pojawiały się moje wpisy lub Łukasza - dodaje Patryk. - 36dni to rozmowa dwóch ludzi.

W blogu poruszają tematykę więzienną, piszą o sprawach i wydarzeniach nieznanych (i niedostępnych) nam, z tej drugiej strony muru. Ale nie tylko. Autorzy bloga na przykład włączyli się aktywnie w akcję zbierania funduszy na tegoroczny festiwal teatralny Malta - wystawili na aukcje tomik poezji więziennej.

A miało być tak pięknie…

Łukasz jest absolwentem reżyserii łódzkiej filmówki. W „tamtym życiu” realizował teatralne sztuki, pracował na planie filmowym jako kierownik produkcji, próbował sił w krótkich metrażach i dokumentach. A teraz, od 2010 odsiaduje wyrok 9,5 roku więzienia za oszustwa.

- To łączny wyrok - odpowiada na uwagę, że widać mocno zbłądził. - Oszukiwałem ludzi…

Co więc się stało, że młody człowiek, z tak dobrze zaczynającą się karierą i fajnym życiem, wszedł na drogę przestępstwa?

- Osiągnąłem coś w życiu i chciałem mieć więcej - odpowiada.

- To była zwykła zachłanność i chciwość, których więzienie mnie oduczyło. Jest tak jak napisałem w książce - byłem w życiu nieuczciwy, ale teraz uczciwie ponoszę tego konsekwencje. Myślę, że w tym systemie więziennictwa, który zamyka ludzi często tylko po to, żeby ich zamknąć, w moim przypadku resocjalizacja jakoś tam zadziałała. Pisanie to też jej element.

Tu się niczego nie załatwia, tu się wysyła listy

Siedzę teraz w celi. Na taborecie. Do późna w nocy rozdartej blaskiem nagiej żarówki zwisającej z sufitu...

Ten taboret i ta żarówka to powracające w „Kokonie - Przepoczwarzeniu” motywy. Książka pełna jest też cytatów, bliskich autorowi - od poezji noblistów po teksty zespołów Coma, Pakofonika czy Fish Emade Tworzywo. Łukasz chowa się za nimi?

- Nie, ja po prostu uwielbiam cytaty, dzięki nim autorzy nadal żyją, a ich twórczość trwa - wyznaje. - A dlaczego jest tak dołująco? Jestem depresyjny, bardziej interesuje mnie smutek niż radość. Książka to zapis emocji, które są, a których nie ma co w sobie dusić. Warto się nimi podzielić, może komuś pomogą...

Łukasz Głowacki w Zakładzie karnym w Koziegłowach odsiaduje wyrok za oszustwa i wspólnie z Patrykiem prowadzi bloga
archiwum prywatne Łukasz w "innym życiu", realizujący swoje artystyczne, filmowe pasje

- Piszę właściwie całe dorosłe życie. - kontynuuje. - W 2013 roku powstał pomysł, w 2014 zacząłem pisać książkę, a miesiąc temu postawiłem ostatnią kropkę. Blog jest dla mnie w pewnym sensie jej kontynuacją, a także zapisem tego, co dzieje się na bieżąco.

Książkę, utrzymaną w Kafkowskim klimacie, napisał ręcznie. Gdy trafił do więzienia w Słońsku koło Gorzowa, okazało się, że tam można mieć komputer, przepisał ją więc, zgrał na płytę, rozesłał w parę miejsc.

Efekt? Umowa z wydawnictwem, etiuda filmowa i niebawem teatralna adaptacja.

- W Koziegłowach korzystamy jedynie ze Skype’a do rozmów z rodzinami - opowiada.

- Więziennictwo w Polsce tkwi niestety w XIX wieku. Ludzie wychodzą po wyrokach wykluczeni technologicznie, pozbawieni wielu praktycznych umiejętności. Świat idzie szybko do przodu. A tu się niczego nie załatwia, tu się jedynie wysyła listy…

A blog z więzienia, po co go piszą? Bo chcą pokazać, jak wygląda ich niedostępny zwykle świat. Opowiedzieć o wydarzeniach i ludziach, którzy czują, mają pragnienia i ambicje. Pokazują więzienne teatry, plastyków czy osadzonego, który właśnie napisał tekst hip-hopowej piosenki...

W oczekiwaniu na powrót do „normalnego” świata

Nie zawsze jest tak, że tylko ten taboret i ta żarówka…

Łukasz Głowacki przygotowuje się właśnie (trwa kompletowanie sprzętu) do zdjęć do dokumentu o więźniach maratończykach, którzy trenują w Zakładzie Karnym w Koziegłowach.

- To będzie film drogi, z akcją w biegu - opowiada. - Pokażemy ludzi z pasją, ludzi, którzy biegną w jakimś celu. Także po to, żeby chociaż w ten sposób uciec od więzienia.

W więzieniu dzieje się też wiele innych rzeczy. W czerwcu osadzeni razem z psychologiem Tomaszem Kilarskim i Ewangelicznym Związkiem Braterskim przygotowali pierwszy w historii Zakładu Karnego w Koziegłowach Dzień Dziecka. Mają też kolejne plany - to spotkanie „Z tatą do szkoły”. Przyjdą dzieci, dostaną wyprawki, a widzenia z tej okazji będą dłuższe.

A jak Łukasz widzi swoje dalsze życie, już po odbyciu kary?

- Nadal chcę tworzyć - odpowiada zdecydowanie. - Mam pomysły scenariuszy sztuk teatralnych, pomysł na film. Wiem, że czeka na mnie praca, różne projekty, które na razie są w fazie papierowej i przechodzą przez różne instytucje. Czeka też na mnie rodzina, czeka syn… Siedzenie za murem nie jest miłe, gdy się wie, że ktoś tam czeka. Niestety, największą karę za naszą głupotę ponoszą nasi bliscy…

Tak będzie jeszcze przez około półtora roku - ta cela, ten taboret i blask tej nagiej żarówki...

Kamilla Placko-Wozińska

Komentarze

2
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Maliwina

Patryczku odezwij się! Opowiedz wszystkim co zrobiłeś dziewczynie w Californii w Rewalu wraz ze swoimi kolegami i koleżanką o inicjałach G.H.B.

Maliwina

Fajna inicjatywa, ale Patryk Baśkiewicz nie jest szczery. Mówi o uczuciach i emocjach, a czy myślał o uczuciach i emocjach przy stole bilardowym w Rewalu? Chyba tylko o swoich.

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.