Gdzie i kiedy najłatwiej o zatrucie smogiem

Czytaj dalej

Gdzie i kiedy najłatwiej o zatrucie smogiem

Z Narodowego Spisu Powszechnego GUS przeprowadzonego w 2005 r. wynika, że spośród 879 tysięcy mieszkań w województwie łódzkim, 52,5 procent ogrzewanych jest (tzn. było – obecnie ten odsetek jest zapewne nieco mniejszy) przez indywidualne instalacje grzewcze, w tym przez piece na paliwo stałe.

Pochodzące z pieców popioły, niespalone drobiny skał, sadze i węglowodory tworzą w powietrzu zawiesinę pyłową - rodzaj aerozolu, który atakuje nasz układ oddechowy. Nic dziwnego, że w tym okresie wzrasta zachorowalność na choroby wywołane przez zanieczyszczone powietrze.

W miastach o dużym zagęszczeniu zabudowy, gdzie przeważają stare kamienice, oddycha się najtrudniej. Ale i mieszkańcy domów jednorodzinnych w tzw. zielonych dzielnicach nie uciekną od problemu – wystarczy, że mają sąsiada, któremu nie wystarcza pieniędzy na węgiel i pali czym popadnie. Jeśli dodatkowo nastanie mróz i nie będzie wiatru, stężenia pyłów mogą być alarmujące.

Problem polega na tym, że istnieją dwa zasadnicze sposoby na poprawę czystości powietrza: podłączenie domu do sieci centralnego ogrzewania albo wymiana pieców – starych, często jeszcze kaflowych, pamiętających przedwojennego zduna, na nowe, o wysokiej wydajności i pełniejszym spalaniu, emitujące niewiele zanieczyszczeń.

Oba te sposoby wymagają jednak dużych nakładów - na budowę infrastruktury lub na wymianę pieców, co z natury rzeczy jest procesem powolnym.

Dodatkową barierę stanowi fakt, że stare, od lat nieremontowane kamienice zamieszkiwane są głównie przez ludzi niezamożnych, których nie stać na modernizację instalacji grzewczej, a często nie stać nawet na zakup dobrej jakości paliwa do pieca. Istnieje też bariera mentalności, która sprawia, że oszczędza się na węglu czy drewnie, paląc czym popadnie. Spełnia się wtedy ponura zasada, że sąsiad truje sąsiada.

Mówiąc o oszczędzaniu na węglu, myśli się zwykle o spalaniu śmieci. Wydajność energetyczna spalania nieposegregowanych śmieci jest niewielka i w połączeniu z niską zazwyczaj wydajnością starych pieców (niekiedy jeszcze kaflowych) sprawia, że domowe kominy, pozbawione filtrów, stają się źródłem wielu toksycznych substancji, wyjątkowo szkodliwych dla zdrowia. W dymie z kominów można wtedy znaleźć całą tablicę Mendelejewa: m.in. tlenek i dwutlenek węgla, dwutlenek siarki, metale ciężkie, kadm, chlorowodór i cyjanowodór, a także szczególnie niebezpieczne rakotwórcze dioksyny.

Dość powiedzieć, że przy spalaniu jednego kilograma odpadów z polichlorku winylu - popularnego PCV, z którego wykonane są wykładziny, butelki, otoczki kabli, folie - powstaje aż 280 litrów chlorowodoru, który w połączeniu z parą wodną tworzy kwas solny.

Spalenie jednego kilograma pianki poliuretanowej spowoduje wyemitowanie aż 50 litrów cyjanowodoru, który tworzy z wodą inną truciznę – kwas pruski. Nie powinno się również spalać również sklejek czy płyt wiórowych, ponieważ emitowany jest wtedy szkodliwy formaldehyd. Ale nawet spalanie źle wysuszonego drewna jest szkodliwe dla środowiska, nie mówiąc o tym, że grozi zatkaniem przez mokrą sadzę przewodów kominowych, co może skutkować zatruciem tlenkiem węgla.

Wyobraźmy sobie teraz słoneczny, mroźny dzień i wyżową, bezwietrzną pogodę. Mieszkamy w śródmiejskiej kamienicy, wśród gęstej zabudowy, nie podłączonej do sieci cieplnej. Wokół dymią setki kominów, a dym z nich opada w dół, w ciasne wąwozy ulic i studnie podwórek, tworząc nad ziemią warstwę toksycznego smogu. Zalecenie może być wtedy jedno: dopóki można, nie wychodzić z domu.

W miastach województwa łódzkiego wiele jest takich kamienic i takich dzielnic. Z raportu Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Łodzi (dane za 2015 rok) wynika, że obszary przekroczeń rocznej wartości poziomu dopuszczalnego pyłu PM10 pokrywają się ze śródmiejskimi rejonami Łodzi, Pabianic i Zgierza. Poza aglomeracją łódzką dotyczy to centrów miast powiatowych: Brzezin, Opoczna, Piotrkowa Trybunalskiego, Radomska, Tomaszowa Mazowieckiego, Rawy Mazowieckiej i Zduńskiej Woli.

Projekt "Jak wygrać z łódzkim smogiem" dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi

Koszt całkowity projektu 193 971 zł, kwota dotacji 172 634 zł.

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.