Gdy browary wróciły na bulwary [FELIETON JERZEGO WITASZCZYKA]

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Gałasiński
Jerzy Witaszczyk

Gdy browary wróciły na bulwary [FELIETON JERZEGO WITASZCZYKA]

Jerzy Witaszczyk

Tony śmieci nad Wisłą. Wszędzie szkło. Smród moczu i piwa. Dramat! - alarmowało „Metro” w sobotę, po pierwszej nocy, kiedy na stołecznych bulwarach można było legalnie pić alkohol.

- Mentalnie zawsze będziemy w Europie Wschodniej - stwierdził pesymistycznie czytelnik. Niestety, cała Polska jest zawalona śmieciami, a okolice sklepów z alkoholem także rozbitym szkłem. I nie ma się czemu dziwić: policja zniknęła z ulic. Straż Miejska również. Zapewne obie formacje są stworzone do wyższych celów.

Jeśli jednak kogoś pocieszy fakt, że podobnie jest nie tylko w Europie Wschodniej, to proszę: także w sobotę „Volkskrant” pisał o zaśmieconym lesie Kempen w Brabancji. Jeszcze niedawno Holendrzy słynęli z zamiłowania do porządku i czystości.

Jerzy Witaszczyk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.