Wiesław Pierzchała

Gdy apteczki kryły nalewki, przyprawy i bakalie, zaś w kredensie stały szafy z porcelaną

Salonik w starym dworze to m.in. stół z fotelami i kanapą, kominek z półką na bibeloty i obrazy przodków na ścianie Fot. archiwum Muzeum Miasta Łodzi Salonik w starym dworze to m.in. stół z fotelami i kanapą, kominek z półką na bibeloty i obrazy przodków na ścianie
Wiesław Pierzchała

Salonik w starym dworze to m.in. stół z fotelami i kanapą, kominek z półką na bibeloty i obrazy przodków na ścianie.

Magia dawnych wnętrz stylowych wciąż fascynuje, o czym najlepiej świadczy niedawna inauguracja efektownie odnowionych wnętrz zabytkowego pałacu Karola Poznańskiego będącego siedzibą Akademii Muzycznej w Łodzi, gdzie słowom podziwu nie było końca. Przypomnijmy więc, jak wyglądały w środku dawne rezydencje, w czym pomocna będzie nam znakomita książka Elżbiety Koweckiej „W salonie i kuchni” wydana przez firmę Zysk i s-ka.

Patrząc na typowy XIX-wieczny dwór zwracamy uwagę na portyk kolumnowy zwieńczony trójkątnym tympanonem, w którym widnieje tarcza herbowa lub inskrypcja typu: „Jam dwór polski, co walczy i strzeże wiernie”. Otwieramy drzwi z ozdobną kołatką i jesteśmy w sieni, którą wypełniają szafy gdańskie na ubrania oraz trofea myśliwskie i wieńce dożynkowe na ścianach. Te ostatnie, jako symbol dostatku i urodzaju, przechowywano od żniw do żniw. Są też - znane choćby z Soplicowa - zegary kurantowe, które były ze słońcem w niezgodzie, gdyż południe wskazywały często po zachodzie.

Marmurowy kominek, a na nim zegar i para lichtarzy

Sień dzieliła dwór na dwie części: z lewej były jadalnia, kuchnia, kredens, spiżarnia i apteczka, zaś z prawej salon, buduar, gabinet i biblioteka. Salon to oczywiście meble - proste i wygodne biedermeier lub finezyjne w stylu Ludwika Filipa, obrazy na ścianach, rozety, girlandy i inne sztukaterie na suficie, fortepian w rogu i dywan na podłodze z drewna, mahoniu lub hebanu. Ogrzewanie zapewniały bogato zdobione piece kaflowe i kominki marmurowe - oczywiście z półką, na której można było ustawić zegar, lichtarze lub bibeloty. Oświetlenie gwarantowały żyrandole - np. pająki mosiężne, lampy olejne, a potem naftowe, srebrne świeczniki oraz kinkiety na ścianach - koniecznie z lustrem odblaskowym.

W salonie przyjmowano gości, zaś po uroczystym obiedzie rozchodzono się: panie szły do buduaru na ploteczki przy kawie i likierze, zaś panowie do gabinetu z biurkiem i fotelami na rozmowy o polityce przy tokaju i cygarze. Na ścianie wisiał tam termometr oraz - jako nowość - barometr. Nasi przodkowie nie od razu byli do niego przekonani. Dlatego na parapecie okiennym stała bania szklana z wodą, piaskiem i piskorzami. Ryby pływające zapowiadały słońce, a zakopujące się w piasek zwiastowały słotę i deszcze niespokojne. Niekiedy były też szafy i regały z książkami, jednak zwykle był to osobny pokój, czyli biblioteka będąca centrum duchowym rezydencji.

Na co dzień życie domowników skupiało się w lewej części, której sercem była jadalnia - z lampą wiszącą nad stołem. To tutaj w jesienne i zimowe wieczory czytano przy kominku „Bluszcz”, romanse Rodziewiczówny oraz „Ogniem i mieczem”. Przy jadalni był kredens, ale nie mebel, lecz osobne pomieszczenie, w którym był stół do szykowania potraw oraz szafy ze sztućcami, szkłami i srebrami, obrusami i serwetami oraz serwisem porcelanowym lub fajansowym. Typowy, rzadkiej urody kredens możemy podziwiać w filmie Andrzeja Wajdy „Panny z Wilka”.

Na strychu pachniało chlebem, miodem i jabłkami

Pamiętnikarze często wspominają o kolejnych magicznych miejscach: spiżarni jako obszernym pomieszczeniu i apteczce jako szafie - zwykłej lub ażurowej. Frykasów tam nie brakowało. W spiżarni w szafach i na półkach stały w słoikach marynaty, powidła ze śliwek i słynne konfitury kijowskie - brzoskwiniowe i porzeczkowe. W skrzyniach składowano kaszę, mąkę i groch, zaś z wbitych w sufit haków zwisały połcie słoniny i mięsiwa oraz warkocze czosnku i suszonych grzybów. Natomiast w zamykanych na klucz apteczkach przechowywano domowe nalewki, butle rumu i araku oraz preparaty lecznicze bądź bakalie, rodzynki, migdały oraz cenne przyprawy korzenne - imbir, szafran, goździki, cynamon i gałkę muszkatołową.

Kolejne pomieszczenia to kuchnia, sypialnie, pokoje dla dzieci oraz strych i piwnica będąca królestwem wina i warzyw, które przemyślnie wsadzano przed zimą w biały piasek rzeczny. Tańsze wina - np. węgierskie, składowano w beczkach, a droższe - np. francuskie i hiszpańskie - w butelkach. Na strychu zaś królowały stare meble i zabawki, kufry z dokumentami i inne szpargały. Pachniało chlebem - bochenki wisiały w siatkach, jabłkami, które leżakowały w skrzyniach, a nawet miodem, jeśli znalazł tam schronienie dziki rój pszczeli.

Wiesław Pierzchała

Jestem dziennikarzem w redakcji "Dziennika Łódzkiego". Zajmuję się sądami, policją, prokuraturą, tematyką historyczną oraz związaną z łódzkimi zabytkami i rodami fabrykanckimi.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.