Energetyka oparta na węglu jest podstawą naszego bezpieczeństwa

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Śmigielski
Maciej Wiśniewski

Energetyka oparta na węglu jest podstawą naszego bezpieczeństwa

Maciej Wiśniewski

Rozmowa z profesorem Władysławem Mielczarskim z Politechniki Łódzkiej o stanie i przyszłości polskiej energetyki.

Energetycy obchodzą swoje święto. W jakich nastrojach? Jaka jest kondycja polskiej energetyki?
Zupełnie niezła, ale głównie dlatego, że energetyka w większości została wybudowana w latach 60. i 70. ubiegłego wieku. Dzięki temu, że koszty budowy zostały dopisane do długów poprzedniego systemu, dzisiaj ceny energii są względnie niskie. Majątek wytwórczy jednak starzeje się i trzeba budować nowe elektrownie, które są w stanie dostarczyć w sposób ciągły energię gospodarce i społeczeństwu. Ciągłe dostawy energii są elementem bezpieczeństwa energetycznego. Tylko trzy technologie są w stanie to zapewnić: elektrownie jądrowe, gazowe i węglowe. Tych pierwszych nie mamy i są bardzo kosztowne, więc nie ma sensu ich posiadanie. Gaz powinien być wykorzystywany przede wszystkim w przemyśle chemicznym oraz w małej energetyce (kogeneracji), aby zredukować olbrzymi smog, z jakim mamy w Polsce do czynienia. Więc chcemy czy nie chcemy, bezpieczeństwo energetyczne zapewni nam tylko węgiel: kamienny i brunatny, którego mamy bardzo dużo.

Zapowiedzi obecnego rządu budowania energetyki w oparciu o węgiel oznaczają dobry czas dla energetyki konwencjonalnej czy przeciwnie, idziemy na kurs kolizyjny z polityką unijną? Co z takiej kolizji wyniknie?
Nie ma kursu kolizyjnego z Unią Europejską i jej największymi państwami. Podstawą energetyki niemieckiej jest węgiel brunatny, którego Niemcy zużywają ponad 160 milionów ton rocznie, więcej niż USA i Chiny razem wzięte i ponad 100 milionów ton więcej niż Polska (zużycie Polski to około 60 milionów ton rocznie). Na liście pięciu największych emitentów CO2 w Europie są aż cztery elektrownie niemieckie: Neurath, Niederaussem, Weisweiler i Janschwalde, a w budowie są kolejne cztery wielkie elektrownie na węgiel brunatny o mocy o 50 proc. większej od wskazanych czterech bloków. Po zamknięciu elektrowni jądrowych, które nastąpi w 2021 roku, Niemcy ponad 55 proc. energii elektrycznej będą produkowali z węgla: własnego brunatnego i kamiennego importowanego. Polska, rozwijając energetykę węglową, podąża śladem Niemiec, wiodącego państwa w Unii Europejskiej.

Energetyka oparta na węglu jest podstawą naszego bezpieczeństwa
archiwum prywatne Prof. Władysław Mielczarski z Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej. W latach 90. ubiegłego wieku brał udział w reformie rynku energii elektrycznej w australijskim stanie Victoria i kanadyjskiej prowincji Ontario. W latach 1999-2000 był doradcą ministra finansów, a w latach 2005-2007 - ministra gospodarki, odpowiadał m.in. za konsolidację polskiej energetyki. Pracował w Komisji Europejskiej, odpowiadając za rozwój energetycznych połączeń transgranicznych w Północnej i Centralnej Europie. Jest założycielem międzynarodowej konferencji European Energy Markets i autorem 10 książek oraz ponad 200 publikacji w języku angielskim i polskim.

W województwie łódzkim energetyka to przede wszystkim Elektrownia Bełchatów należąca do grupy PGE. Jaka jest jej przyszłość i co z odkrywką węgla brunatnego „Złoczew”, gdyż wokół jej budowy ostatnio sporo jest zamieszania?
Odkrywka „Złoczew” jest bardzo potrzebna Elektrowni Bełchatów i powinno się jak najszybciej przystąpić do jej uruchomienia. W przyszłości być może zajdzie także potrzeba sięgnięcia po złoże Gieczno.

Budowa „Złoczewa” jest uzasadniona?
„Złoczew” nie tylko ma sens, ale jest niezbędny dla polskiej energetyki, jeżeli chcemy zapewnić ciągłe dostawy energii. W dyskusji o odkrywkach jest znacznie wyolbrzymiany element ekologiczny, chociaż w rzeczywistości często chodzi o ograniczenie produkcji energii elektrycznej i zdanie się na import z innych krajów. Odkrywki po złożach węgla brunatnego można rewitalizować, tworząc jeziora czy stoki narciarskie, co zresztą już robimy. Społeczeństwo niemieckie jest bardziej świadome niezbędności energii elektrycznej i tam, pomimo powstawania dużych nowych odkrywek węgla brunatnego, takich problemów jak w Polsce nie ma.

Jak konieczność kupowania uprawnień do emisji CO2 wpłynie na ceny energii w Polsce?
Ceny uprawnień do emisji CO2 nie wpływają negatywnie na gospodarkę jako całość. Elektrownie płacą trochę więcej (około 5 euro za tonę), ale zyskuje budżet, bo pieniądze ze sprzedaży pozwoleń trafiają do polskiego budżetu. Obecnie jest to wielkość ponad 3 mld zł rocznie. Wzrost cen pozwoleń, choć mało prawdopodobny, znacznie poprawia sytuację budżetu. Pozwolenia to rodzaj podatku VAT, którego wielkość jest ustalana na poziomie unijnym. Gdyby przez to energia była za droga, zawsze możemy obniżyć akcyzę, która jest wysoka.

Czy uwolnienie rynku energii to proces realny, czy fikcja? Jaka jest świadomość odbiorców, że mogą zmieniać operatorów i czy ten „uwolniony rynek” nie jest de facto i tak zmonopolizowany przez państwowe giganty energetyczne?
Uwolnienie rynku jest rzeczywiste. I każdy odbiorca może zmienić sprzedawcę energii. Problemem jest to, że koszt energii elektrycznej to zaledwie 40 proc. całych kosztów dostawy, a więc ewentualne zyski odbiorcy zmieniającego sprzedawcę są niewielkie.

Jakie widzi Pan możliwości rozwoju energii ze źródeł odnawialnych w województwie łódzkim?
Nasz region ma dosyć słabe warunki do rozwoju źródeł odnawialnych. Wiatry są słabe, a nasłonecznienie niewielkie. Głównym kierunkiem powinno być ograniczenie zapylenia (smog), poprzez likwidację starych węglowych ciepłowni i budowy na ich miejsce małej wysoko-sprawnej elektrociepłowni (kogeneracji) i podłączenie do sieci ciepłowniczej jak największej liczby odbiorców. Wysokosprawna kogeneracja, wykorzystująca 90 proc. energii zawartej w paliwie, jest najlepszym sposobem ochrony środowiska.

Co z programem energetyki jądrowej? Czy w Pana ocenie ma on sens i czy ewentualnie elektrownia jądrowa mogłaby powstać w miejscu Elektrowni Bełchatów, po zalaniu kopalnianych wyrobisk wodą? To realny projekt?
Żadna energetyka jądrowa nie ma sensu. Kosztuje trzy, cztery razy więcej niż elektrownia konwencjonalna, produkując każdego roku dziesiątki ton silnie radioaktywnych odpadów, które przechowywane są na składowiskach tymczasowych. Jedynym krajem, który buduje długoterminowe składowisko odpadów radioaktywnych jest Finlandia (góry Onkalo) i będzie ono ukończone dopiero w XXII wieku. W Bełchatowie wyrobisko po węglu trzeba rekultywować, zalać wodą i zbudować ośrodki wypoczynkowe. Niech ludzie wypoczywają nad wodą, zamiast mieszkać na radioaktywnym śmietniku.

Według raportu „Europe’s Dark Cloud” kopalnia i elektrownia w Bełchatowie odpowiadają za 1270 przedwczesnych zgonów, z uwagi na emitowane do środowiska zanieczyszczenie. Jak Pan podchodzi do takich raportów?
Nie wiem, skąd takie liczby zostały wzięte i jaka metodologia została zastosowana. Nie sądzę, aby istniało jakieś powiązanie pomiędzy przedwczesnymi zgonami a elektrownią. Myślę, że to część dosyć licznych działań propagandowych przeciwko polskiej energetyce węglowej, która dostarczając taniej energii elektrycznej, wspomaga rozwój gospodarczy kraju. Nie tylko Polska korzysta z węgla, robimy to zresztą w umiarkowany sposób. Zdecydowanym liderem wykorzystywania węgla w Europie są Niemcy, a na świecie USA i Chiny.

Maciej Wiśniewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.