Dom Jagody Piątek-Włodarczyk, czyli odpoczynek po intensywnym dniu

Czytaj dalej
Dariusz Pawłowski

Dom Jagody Piątek-Włodarczyk, czyli odpoczynek po intensywnym dniu

Dariusz Pawłowski

- Dom to rodzina. W naszym spotykamy się przy uwielbianych przez wszystkich potrawach - mówi Jagoda Piątek-Włodarczyk, właścicielka łódzkiej agencji Igo-Art, organizatora konkursów The Look Of The Year Polska i Miss Polonia.

Dom głównej łódzkiej organizatorki wystawnych i efektownych konkursów piękności oraz modelek i modeli stoi przy cichej, niedużej ulicy w dzielnicy Górna. To przytulny, przyjaźnie zaprojektowany budynek ze sporym ogrodem i atmosferą przywołującą klimat czasu, gdy nie zachłysnęliśmy się jeszcze nowoczesnością, a od błyszczących przejawów luksusu ważniejsza była dusza miejsca, w którym żyją i spotykają się kolejne pokolenia.

- Dom to rodzina - podkreśla Jagoda Piątek-Włodarczyk. - Centralnym punktem naszego domu jest jadalnia z dużym stołem. Stół zawsze był symbolem jedności i przy nim wszyscy się spotykamy. Tu spożywamy posiłki, rozmawiamy, opowiadamy sobie o tym, co się wydarzyło, gramy w karty i inne gry. Tu spędzamy święta, nie wyjeżdżamy nigdzie na Boże Narodzenie. Chcemy być wtedy w domu, wszyscy razem. Każdy ma też przy naszym stole swoje miejsce.

Jagoda Piątek-Włodarczyk ma troje dzieci - najstarszy syn Zbigniew jest biotechnologiem, córka Oliwia i najmłodszy syn Igor współtworzą Igo-Art - oraz dwoje wnucząt Leona i Nadię. Jest jeszcze domowy pupil - pies Bronek, dorosły husky. Gdy wszyscy się spotykają, panuje serdeczny harmider.

- Lubię gdy jesteśmy wszyscy razem - dodaje Jagoda Piątek-Włodarczyk. - I wiem, że wszyscy lubimy ze sobą przebywać.

W jadalni na ścianie wiszą zdjęcia rodziców i dziadków gospodyni, a także związane z nimi pamiątki, w tym medale i ordery.

- Pochodzę z rodziny wojskowej, która mieszkała we Lwowie - wyjaśnia Jagoda Piątek-Włodarczyk. - Mój dziadek był pułkownikiem, ułanem jazłowieckim. Jego syn Zbigniew, brat mojej mamy, był komendantem AK w Puławach, ma tam ulicę swojego imienia, pomnik. W naszym domu ważne są wartości, rodzina, patriotyzm i w żaden sposób nie kłóci się nam to z nowoczesnością i otwartością.

Jadalnia jest blisko kuchni, która jest żywiołem właścicielki domu. Każdy lubi co innego, ale wszyscy uwielbiają domowe kopytka, pieczoną co weekend szarlotkę, zupy, naleśniki i omlety, pieczone mięsa, schab ze śliwkami, bigos, a i łódzką zalewajkę. Tu powstają też rozmaite kiszonki. Kuchnia ma poza tym swoją własną, specjalną piwniczkę, gdzie gromadzone są przetwory, ale gdzie też można znaleźć wino...

- Przygotowywane potrawy to są moje małe wyznania miłości - zapewnia Jagoda Piątek-Włodarczyk.

Miejsca ukochane

Każdy z domowników ma swoje ukochane miejsca. Wyjątkowym dla wszystkich jest jednak sypialnia z wielkim łóżkiem.

- To było zawsze miejsce zwierzeń, płaczu, wyznań - wyjaśnia Jagoda Piątek-Włodarczyk. - Na łóżkiem wisi obraz z wielkim lwem, czyli ja. Jestem zodiakalnym lwem, a i dzieci uznały, że jesteśmy lwią rodziną.

Dom, w którym mieszka rodzina pani Jagody, został wybudowany w 1952 roku, z cegły. Dzięki temu ma on inny charakter niż współcześnie stawiane domy, naturalnie łączą się w nim tradycja, ciepły klimat z teraźniejszością. - Mieszkamy w tym domu dwadzieścia lat, nie budowaliśmy go, ale w dużym stopniu przerabialiśmy. Staraliśmy się nadać mu nasz, osobisty charakter miejsca, gdzie wszyscy będą się dobrze czuć. I chyba się udało.

Ogród na cały rok

Z jadalni wychodzimy wprost na taras i pełen drzew, krzewów i innych roślin ogród. - To ukochany świat mojego męża, on się zajmuje ogrodem, my raczej nie odziedziczyliśmy po nim tej pasji - śmieje się Jagoda Piątek-Włodarczyk. - Ja lubię przebywać w ogrodzie relaksacyjnie, wypić kawę, odpocząć. W ogrodzie dzieci się bawią, grają z Bronkiem w piłkę, tutaj grillujemy, czasem imprezujemy, wypoczywamy. Wiosną i latem ogród bucha zielenią, zimą na święta przystrajamy znajdujące się w nim choinki. Zaglądają tutaj wiewiórki, jeże, a nawet sowa.

W ogrodzie znajduje się również niewielki budynek, który służy za magazyn i garderobę na potrzeby wydarzeń organizowanych przez agencję Igo-Art.

Elementy przytulności

Dom pani Jagody jest bardzo przytulny, panuje w nim atmosfera opiekuńczości. Klimat budują liczne pamiątki, drobiazgi i inne elementy zgromadzone we wszystkich pomieszczeniach. W całym domu na podłogach leżą skóry, na lodówce są magnesy z różnych stron kraju i świata, wszędzie rośliny doniczkowe, w salonie z kominkiem wzrok wędruje między bibelotami, grafikami i obrazami (w tym Kazimierza Sichulskiego), ściennym zegarem, weneckimi maskami, aniołami.

- Tu pijemy grzańca, ja sumiennie czytam gazety - opowiada gospodyni. - To dobre miejsce, żeby przytulić się do siebie. Gdy się spotykamy, potrzebujemy bliskości, dzielimy się swoimi refleksjami, czasem przyjemnymi, czasem tymi, które nas dręczą.

Na piętrze w pokoju z biblioteką na półkach stoi bogaty zbiór autorów: Miłosz, Iwaszkiewicz, Orwell, Vargas Llosa, Faulkner, ale też wydawnictwa encyklopedyczne. Obok urządzona w stylu filmowym łazienka z portretem Marilyn Monroe.

- Dom rodzinny to najważniejsze miejsce w życiu człowieka - mówi pani Jagoda.- Wszyscy jesteśmy aktywni zawodowo, moje dzieci rozeszły się do swoich domów, ale tu się niemal codziennie spotykamy. Bo kochamy nasz dom.

Dariusz Pawłowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.