Do mózgu codziennie dociera 100 tysięcy słów

Czytaj dalej
Iwona Rojek

Do mózgu codziennie dociera 100 tysięcy słów

Iwona Rojek

O tym czy przeładowany wiadomościami, telefonami, rozmowami mózg może gorzej funkcjonować – rozmawiamy z Jackiem Gołębiowskim, ordynatorem Oddziału Neurochirurgii i Traumatologii w szpitalu na Czarnowie.

Panie doktorze nie tylko często wykonuje pan operacje na mózgu, ale także interesuje się tym ciekawym organem, nie obawia się pan tego, że przeładowany informacjami mózg, może zacząć gorzej funkcjonować?
To jest realne zagrożenie, bo każdego dnia dociera do nas niezliczona ilość wiadomości, z Internetu, telewizji, telefonów, maile, smsy, a mózgowi coraz ciężej te dane przetworzyć i zapamiętać. Pracuje na najwyższych obrotach i nie ma kiedy odpocząć. Bywa tak, że na dany temat otrzymujemy tak wiele informacji, że zupełnie nie wiemy jaką decyzję podjąć. Gdy otrzymujemy 80 ofert wyjazdów na wakacje, to jesteśmy w takim chaosie, że nie wiemy co wybrać i często nie wybieramy niczego. Zostajemy w domu. Gdybyśmy mieli cztery opcje, wybór byłby o wiele prostszy.

Przeładowany informacjami, sprzecznymi opiniami, różnymi punktami widzenia mózg może w pewnym sensie „się zaciąć”?
Rozmawiam na ten temat z wieloma moimi pacjentami, naukowcami, psychologami i wiem, że za informacyjny przesyt płacimy wysoką cenę. Nadmiar zdarzeń, usłyszanych poglądów, informacji może nas przytłoczyć i wywołać lęk przed ogromem danych, których nie będziemy w stanie przyswoić. Boimy się czy nasza głowa pomieści kolejne fakty i właściwie je wykorzysta. Stąd cierpimy na coraz większą ilość fobii. Niektórzy boją się wychodzić z domu, inni wyjeżdżać na urlop. Nieraz bywa tak, że zawaleni ofertami ubrań czy kosmetyków jesteśmy już tak wykończeni zastanawianiem się co wybrać, że rezygnujemy z zakupu czegokolwiek.

Jest Pan wielkim orędownikiem dbania o mózg, co mogłoby wchodzić w skład tego dbania?

Oprócz zapobiegania wszelkim urazom, chronieniu głowy podczas uprawiania sportów, noszenie kasku gdy jeździmy na motorze, nartach czy rowerze, ogólnie nie szarżowanie bardzo ważna jest też higiena psychiczna. Coraz więcej osób żyje w tak wielkim pędzie, że zapominają o wyciszeniu się zrelaksowaniu, odcięciu od jakichkolwiek bodźców. Przebywanie w ciszy, wysypianie się, wyluzowanie, relaks, pozwala mózgowi wypocząć i zregenerować się. Trzeba koniecznie każdego dnia wygospodarować co najmniej pół godziny na spokojne poleżenie, z drugiej na wysiłek fizyczny, choćby spacer z wyłączeniem myślenia, gdy pracujemy umysłowo.

Panie doktorze podobno naukowcy nazwali ten stan, który dotyka coraz więcej osób information fatigue, zmęczeniem informacyjnym?
Problem napływu danych martwi coraz więcej osób. Powszechnie wiadomo, że każdego dnia dociera do nas 100 tysięcy słów, w latach 90 przyswajaliśmy o połowę mniej. Ogrom wiadomości dociera do nas ciągle nowymi kanałami, coraz intensywniej i natarczywiej, utrudnia wypoczynek i podejmowanie trafnych decyzji. Z przeprowadzanych badań wynika, że w mózgu pod wpływem natłoku informacji, zwiększa się aktywność części grzbietowo-bocznej kory mózgowej przedczołowej, czyli obszaru odpowiadającego za podejmowanie decyzji i emocje. Z tego samego powodu gwałtownie rośnie u badanych poziom frustracji i niepokoju, maleje natomiast empatia. Napływ złych wiadomości zmniejsza współczucie dla innych.

Kiedy mózg jest przemęczony częściej popełniamy błędy?
Oczywiście. Badania potwierdzają, że ważne decyzje powinny się spokojnie odleżeć. O to jednak bardzo ciężko, skoro informacje napływają bez przerwy, a decyzje trzeba zwykle podejmować szybko. Słyszałem, że w czasie katastrofy na platformie wiertniczej, która spowodowała wylew ropy w Zatoce Meksykańskiej, kierujący akcją ratunkową z amerykańskiej straży przybrzeżnej otrzymywał dziennie 400 e-maili, podobną ilość SMS-ów, raportów i innych wiadomości. Przy tylu informacjach często sprzecznych ciężko było podjąć właściwą decyzję. Najlepsze pomysły przychodzą do głowy na spacerze, w wannie, rodzą się w mózgu poza świadomością. Trudno o nie, gdy zalewa nas wirtualny potop danych.

Co mogłoby nas uratować?
Szukanie ciszy i zadowalanie się mniejszą ilością danych. Nie musimy wiedzieć wszystkiego.

Iwona Rojek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.