Czy katować nasze dzieci dodatkowymi zajeciami, czy może jednak pozwolić im trochę pobyć na podwórku, tak jak nam pozwali rodzice?

Czytaj dalej
Fot. Fot.Krzysztof Szymczak/Polska Press
Jacek Pająk

Czy katować nasze dzieci dodatkowymi zajeciami, czy może jednak pozwolić im trochę pobyć na podwórku, tak jak nam pozwali rodzice?

Jacek Pająk

Najpierw najlepsze życzenia dla wszystkich dzieci z okazji ich święta, które - jak zwykle - przypada 1 czerwca. Pozdrawiam dosłownie wszystkie dzieci, czyli te od „zero +” do „100 +”. To „plus” stało się ostatnio bardzo modne, przede wszystkim w kontekście politycznym, ale może mieć też inny wymiar.

Z tym "plusem" to nie jest tylko polityka. Otóż maluchów, dorastających, dorosłych i tych całkiem dojrzałych, czyli mających najwięcej „plusów” na karku, jest sporo. Cieszyć może szczególnie dobre zdrowie dzieci w wieku emerytalnym, bo mają największe doświadczenie życiowe, czyli mnóstwo tych "plusów" i potrafią doradzić „maluchom”.

Psycholog Izabela Kułakowska z Instytutu Małego Dziecka im. Astrid Lindgren twierdzi, że wychowując dzieci w komfortowych warunkach, robimy... krzywdę naszym pociechom. A to jest przypadłość przede wszystkim młodych rodziców, więc ci starsi mogą mieć sporo do powiedzenia. Chodzi na przykład o przysłowiowy trzepak. Pewnie wielu czytających ten tekst na nim wisiało, grało w przyblokową siatkówkę (o trzepaniu dywanów nie wspominając).

Wspomniana pani psycholog sugeruje, żeby częściej wypuszczać dzieci na trzepaki, odganiając je na chwilę od telefonów komórkowych, laptopów i innych tego typu urządzeń. Nawet, gdyby miało się to stać kosztem dodatkowych, czyli modnych zajęć pozalekcyjnych lub kursów, które - bywa - są bardziej efektem ambicji rodziców niż faktyczną potrzebą, bo nijak się mają do zainteresowań dzieci.

„Oby moje dziecko miało lepiej niż ja lub przynajmniej tak samo” - tak zazwyczaj myśli większość rodziców, z piszącym te słowa włącznie. Ale - dzieci duże i małe - powstaje pytanie: czy czasami nie przeginamy (używając młodzieżowego języka)?

Izabela Kułakowska uważa, że im hojniej dziecko jest obdarowywane gadżetami, tym mniej cieszy się z prawdziwych prezentów. A i coraz więcej naszych dzieci jest przeciążonych pozaszkolnymi obowiązkami. Może zatem ten trzepak będzie fajną odskocznią i szkołą życia - taką, jak był kiedyś dla nas?

Jacek Pająk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.