Człowiek w masce? To nie moda, to walka o zdrowie

Czytaj dalej
Justyna Przybytek

Człowiek w masce? To nie moda, to walka o zdrowie

Justyna Przybytek

Sportowe albo casual, w wersji miejskiej i dla aktywnych. W kropki, ciapki, moro, w barwach tęczy albo minimalistycznie czarne. Maski antysmogowe. Choć wciąż kłopotliwy może być ich zakup w sklepach stacjonarnych, to w internecie masek na smog mamy zatrzęsienie. Wśród nich te nieco bardziej „eleganckie”, a najczęściej te przeznaczone do jazdy na rowerze czy biegania. Wybór ogromny, ceny zróżnicowane, jakość czasem lepsza, czasem gorsza. Skąd ta popularność?

Jeszcze do niedawna człowiek w masce, spotkany na ulicy albo w parku, budził konsternację. Dziś nikomu nie jest do śmiechu. Polskie miasta przodują na listach najbardziej zanieczyszczonych miejsc w Europie. W skrócie i dosadnie ujęli to kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli w raporcie dotyczącym walki z zanieczyszczeniem powietrza: „Polska wciąż jest jednym z krajów Unii Europejskiej z najgorszą jakością powietrza”.

Jeszcze do niedawna człowiek w masce budził konsternację, czasem śmiech

- Wśród prawie 3 tys. miast z całego świata, ujętych w bazie Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), według danych za lata 2012-2015, w pierwszej setce najbardziej zanieczyszczonych państw europejskich pod względem PM10 znajdowało się aż 45 polskich miast - to fragment podsumowania.

Sytuacja jest zła: z danych Europejskiej Agencji Środowiska wynika, że rocznie z powodu zatrutego powietrza (z uwagi na oddziaływanie PM2,5) umiera ponad 46 tys. ludzi. I na szybką poprawę nie ma nadziei.

- Osiągnięcie wymaganych poziomów redukcji emisji pyłów i benzo(a)pirenu z sektora komunalno-bytowego, przy obecnym tempie działań, może zająć w skali poszczególnych województw od 24 do niemal 100 lat - alarmuje NIK.

Brzmi źle, ale zbyt ogólnie, żeby zacząć się naprawdę bać. A w praktyce wszyscy wiemy, o co chodzi. Na języku metaliczny posmak, w gardle drapie, głowa boli - znak, że smog spowił śląskie miasta. W tym roku dusi nas w mniejszym lub większym stopniu już od wielu tygodni.

Przed rokiem zimą sytuacja była tak zła, że w niektórych miastach odwoływano zajęcia w szkołach i przedszkolach, a w Knurowie zdarzyło się, że jedną ze szkół trzeba było ewakuować, bo na smog, który przedostał się na szkolne korytarze, zareagowały nawet czujki dymu.

W tym sezonie - jak dotąd - szkół nie trzeba było ewakuować, ale to tylko kwestia czasu. Bywają dni, gdy normy miejscami są przekroczone o nawet tysiąc procent, ale nie tylko w woj. śląskim, a niemal w całej Polsce. Wdychamy wtedy związki chemiczne (np. benzopireny) i pyły (PM10 i PM2,5), które m.in. mogą wywoływać alergie, choroby płuc, a nawet raka. Lekarze alarmują: zostańcie w domu. To jednak luksus, na który pozwolić mogą sobie nieliczni, wszyscy inni - w drodze do pracy, szkoły, lekarza - wdychamy truciznę.

Maski antysmogowe najczęściej zakładają biegacze i rowerzyści

Dawki tej zawiesiny, na którą oprócz pyłu zawieszonego składają się także metale ciężkie oraz dioksyny i furany, bywają tak duże, że towarem pierwszej potrzeby - a już nie tylko modą - stają się maseczki przeciwsmogowe. Dostać je to generalnie nie problem, jeśli szukamy w internecie.

W niektórych aptekach, owszem, maski kupimy, ale te najzwyklejsze, higieniczne, dobre, gdy chcemy ochronić się przed grypą, a mniej skuteczne, gdy dusi nas smog. Taka jednorazowa maseczka w aptece kosztuje kilkadziesiąt groszy. Coraz częściej maski chroniące przed smogiem dostępne są również w sklepach dla biegaczy i rowerzystów.

To właśnie biegacze oraz rowerzyści najczęściej zakładają maski antysmogowe.

- Odkąd biegam w tej masce, to nie łapię po treningach duszności, a zimą często się zdarzało, że po mocnym treningu po prostu musiałem się wykaszleć, a jak wracałem do domu, to na chusteczkach higienicznych zostawiałem popiół z pieców czy inny syf, który gdzieś mi się tam gromadził w śluzówce. Teraz nie mam z tym problemu - opowiada Patryk, który regularnie biega na dłuższych dystansach.

Łukasz Nowak zakłada maskę, gdy wsiada na rower jesienią i zimą. I tak już drugi sezon. - Początkowo ludzie się wpatrywali, uśmiechali pod nosem. Na początku ubiegłego roku roku sytuacja się zmieniła. Ludzie zaczepiali mnie i pytali, gdzie mogą maskę kupić, ile to kosztuje i czy pomaga. Wśród nich też osoby starsze, które chciały maskę kupić ją wnukom - wspomina.

W internecie maski antysmogowe kosztują od 100 do 200 zł. Kłopot nie w tym, gdzie kupić, ale co kupić, żeby było dobre. Wyszukiwarka internetowa podpowie też tańsze opcje, ale tu lepiej nie oszczędzać. Droższe na pewno będą te ładnie zaprojektowane i uszyte. Tańsze - zwykłe, jednorazowe.

Wygląd oczywiście dla kupującego ma znaczenie, ale to sprawa drugorzędna. Ważniejsze, aby maska miała odpowiednie filtry, powinna być też dobrze dopasowana. W internecie znajdziemy takie, które chronią przed pyłami (PM2,5 i PM10), kurzem, spalinami, dymem tytoniowym i generalnie - jak obiecują sprzedawcy - wyłapują ponad 99 proc. zanieczyszczeń powietrza.

Ważne, aby maska była wielokrotnego użytku, czyli z wymiennymi filtrami, bo wówczas może nam służyć przez dłuższy czas. - Do ceny maski trzeba jednak doliczyć filtry. Jak ktoś biega intensywnie, to dwa wystarczają na maksymalnie trzy tygodnie (1 filtr na 10 godzin). Trzeba liczyć się z tym, że oddychanie nie jest tak swobodne jak przy bieganiu bez, ale jeśli maska jest odpowiednio dobrana rozmiarowo, to nie sprawia to dużego dyskomfortu, nawet przy długim bieganiu - wyjaśnia Patryk.

W popularnym sklepie internetowym oferującym maski antysmogowe, który w asortymencie ma zarówno maski sportowe, jak i casual, te pierwsze kupimy za niespełna 150 zł, te drugie za około 100 zł. Do tego można zamówić zapas filtrów, pakiet pięciu będzie kosztował ok. 39 zł. Co istotne, maski są ładnie wykończone, można przebierać w kolorach, znajdziemy czarne, szare, granatowe, ale też w kolorze bordowym czy żółtym.

Maski znajdziemy nie tylko w sklepach internetowych, ale również na popularnych portalach aukcyjnych. W sprzedaży jest ich coraz więcej, niestety, nie wszystkie zapewnią odpowiednią ochronę.

Maski antysmogowe pod lupą Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów

Ostrożność przy wyborze maseczek antysmogowych zaleca Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który zlecił kontrolę tych dostępnych na rynku Inspekcji Handlowej. Kontrola odbyła się w III kwartale 2017 r. w dziewięciu województwach. Inspektorzy sprawdzili 12 losowo wybranych przedsiębiorców: głównie hurtownie i sklepy. Wyniki nie byłu zachwycające. -Wszystkie półmaski zostały zbadane w laboratorium Centralnego Instytutu Ochrony Pracy - Państwowego Instytutu Badawczego w Łodzi. W efekcie kontroli IH zakwestionowała pięć produktów. Dwa modele półmasek miały negatywne wyniki badań na całkowity przeciek wewnętrzny, a jeden z nich - także zły wynik badania penetracji mgłą oleju parafinowego. Oznacza to, że nie mają odpowiednich właściwości ochronnych i przepuszczają obecne w powietrzu szkodliwe pyły - to fragment pokontrolnego raportu. - Trzy inne półmaski inspektorzy zakwestionowali z powodu braków formalnych, np. w instrukcjach użytkowania.

Istotne, aby do maski była załączona instrukcja w języku polskim. Bardzo ważny będzie też dobór odpowiedniego rozmiaru maski, bo aby spełniała ona swoje zadanie, musi być idealnie dopasowana do kształtu twarzy i szczelnie do niej przylegać.

Justyna Przybytek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.