Cały świat w zasięgu jednego dotknięcia smartfona

Czytaj dalej
Dorota Krupińska

Cały świat w zasięgu jednego dotknięcia smartfona

Dorota Krupińska

Aplikacje to gotowe scenariusze, nie wymagają intelektualnego zaangażowania, nasza wyobraźnia jest ograniczona

Do celu zostało ci 1500 kroków. Straciłeś 1000 kalorii. Jak się dziś czujesz? Jesteś smutny, a może szczęśliwy? To ja, twoja apka, która ma ułatwić ci życie, ale i dowiedzieć się o tobie jak najwięcej. Ze mną nigdy nie będziesz anonimowy.

Tak mogłoby się zaczynać wyznanie naszej największej przyjaciółki w XXI wieku - aplikacji w telefonie. Bez niej ani rusz.

- Codziennie rano dostaję informacje od mojego krokomierza, ile przeszłam poprzedniego dnia i gdy widzę liczbę „0”, mam potworne wyrzuty sumienia - mówi 30-letnia Agnieszka, nauczycielka. - Jestem na diecie, smartfon to monitoruje. Notuję też, ile i co zjadłam, dzięki apce wiem, jak kaloryczny był mój posiłek. Korzystam z aplikacji, która wysyła mi informacje, ile wypiłam w ciągu dnia. Mój cel to 1,5 litra. Mam w telefonie kilkanaście programów, począwszy od banalnego notatnika, platform zakupowych, do czytnika e-booków na komórce i nie wyobrażam sobie bez nich życia.

Coroczny raport amerykańskiej firmy App Annie dobitnie pokazuje, czym dla współczesnego człowieka są aplikacje i wirtualny świat. Programy na smartfona, gry i video streamingi to znacząca i bardzo dynamicznie rozwijająca się branża. Zdaniem kierownictwa App Annie mobilne urządzenia to już nie dodatek, a siła napędowa cyfrowej transformacji.

W 2018 r. konsumenci pobrali 194 miliardy aplikacji i wydali na nie 101 miliardów dolarów. Każdego dnia korzystają z nich trzy godziny dziennie. W porównaniu z rokiem 2016 to wzrost o 50 proc. O 35 proc. zwiększyła się również liczba pobranych aplikacji. Najczęściej korzysta z nich „pokolenie Z” (młodych osób od 16. do 24. roku życia). - Aplikacje są prostą formułą, która ma nam zaczarować i uprościć świat oraz szybko znaleźć rozwiązanie - tłumaczy dr Radosław Bomba, z Instytutu Kulturoznawstwa UMCS. Naukowiec zajmuje się m.in. humanistyką cyfrową i cyberkulturą. - To temat wielu badań. Powstał nawet termin aplikatyzacja rzeczywistości. Wydaje się, że we współczesnym świecie wystarczy kliknąć w ekran, by móc uzyskać prawie wszystko, na czym nam zależy i to, co chcemy zmienić - mówi. Przykładem są aplikacje do walki z biedą. Można za ich pośrednictwem np. przekazywać niewielkie datki na wybrane cele.

- Projekt wywołał dyskusję w naukowych kręgach. Nie da się bowiem rozwiązywać wszystkich problemów za pomocą technologii - tłumaczy dr Radosław Bomba.

Ile ważysz i co jesz

Aplikacje finansowe, które oferują dostęp do usług bankowych, płatności czy platform zakupowych i lojalnościowych oraz społecznościowe typu Facebook czy Instagram, należą niewątpliwie do tych najpopularniejszych, z których najczęściej korzystają użytkownicy. W sieci ściągnąć można aplikacje niemal z każdej dziedziny i branży. Dedykowane różnym grupom i upodobaniom.

Programy sportowe to już standard w mobilnym świecie. Z nimi można w domowym zaciszu ćwiczyć dowolną dyscyplinę. Monitorują naszą aktywność i postępy. Pokazują czas trwania treningu, średnią prędkość, dystans, tętno serca, liczbę spalonych kalorii i tempo.

Rynek ma ofertę nie tylko dla sportowców, ale i dla tych, którzy są na diecie. Dzięki aplikacjom obliczą swoją tkankę tłuszczową, przemianę materii oraz dzienne zapotrzebowanie na kalorie. Dowiedzą się też, ile w ciągu godziny wypijają płynów. Z aplikacją można nawet dopasować dietę, wystarczy kilka ruchów na ekranie i program przygotuje nam pięć odpowiednich posiłków dziennie. Eksperci stworzyli dość zaawansowane programy pełniące funkcję asystenta zdrowego żywienia, który zdradzi w czasie zakupów, jaki produkt włożyć do koszyka i jak bardzo kaloryczny będzie nasz obiad.

W sieci dostępny jest program, dzięki któremu można zmienić złe nawyki. Aplikacja gromadzi dane o naszych przyzwyczajeniach, sposobie spędzania czasu, upodobaniach czy ulubionych potrawach tylko po to, jak przekonują jej twórcy, byśmy stali się lepsi i zdrowsi. Każdego dnia notujemy, co robiliśmy, ile i co jedliśmy. Obserwujemy swoje postępy w słupkach i na diagramach.

Apka dobra na wszystko

Pomysłowość i wyobraźnia twórców aplikacji nie zna granic. Ci, którzy cierpią na bezsenność, skorzystać mogą z programu, który sprawdzi jakość snu, przeanalizuje jego fazy. Aplikacja podpowie, kiedy powinniśmy zasnąć i jak długo wypoczywać. Obudzi nas też w odpowiednim momencie, tak byśmy czuli się zregenerowani.

Smartfon zadba również o nasz nastrój. Wtedy kluczem do sukcesu jest prowadzenie osobistego dziennika samopoczucia. Notujemy w nim lęki, napięcia i sytuacje stresowe oraz nawyki. Dostaniemy w zamian porady, co zrobić, by lepiej się poczuć, z werwą wykonywać codzienne obowiązki i poprawić relacje z innymi. Takie przynajmniej są założenia. Oczywiście program opiera się na testach, które skrupulatnie należy wypełniać.

Z kolei kalkulator menstruacyjny przypomni o zbliżającej się miesiączce albo owulacji. Przy okazji zapisać w nim można takie dane, jak wagę, nastrój czy temperaturę ciała.

Miłośnicy mody też mają swoje apki. Popularny jest program, który pozwala sprawdzić, w jakich warunkach powstawały kolekcje ubrań, chodzi o etyczny wymiar branży odzieżowej. Dowiemy się, jaki wpływ na planetę miała produkcja i czy nie wyemitowano do atmosfery zbyt dużo CO2, a także kto i w jakich warunkach szył ubrania i czy pracownicy byli odpowiednio wynagradzani. Celem programu jest wzbudzanie w konsumentach nawyku odpowiedzialnych wyborów i świadomych zakupów.

Ekolodzy być może ucieszą się z programu, który bada poziom CO2 w zależności od środka lokomocji. A rodzice zadowoleni będą z aplikacji rozszyfrowującej płacz niemowlaka. Na podstawie natężenia i rodzaju płaczu dziecka mogą dowiedzieć się, czy maluch jest głodny, znudzony, a może czuje się samotny.

Ciemna strona mocy

- Korzystanie z aplikacji we współczesnym świecie jest w pewnym sensie koniecznością. Smartfon to technologia bliska ciału i wystarczy go zapomnieć, by poczuć się nieswojo. Ale tego typu programy mają też negatywny wymiar - ostrzega dr Radosław Bomba.

Ciemną stroną tej zabawy jest gromadzenie danych o użytkownikach. - Aplikacje pozornie są darmowe, ale ceną, jaką płacimy za ich użytkowanie, jest dostęp do naszych intymnych i poufnych spraw - tłumaczy ekspert. W czasie instalacji i wyrażenia choćby zgody na lokalizację, zostawiamy w sieci swój cyfrowy ślad. Nikt w internecie nie jest anonimowy, a ten fakt niesie ze sobą wiele zagrożeń. Znając choćby nasze zainteresowania, można łatwiej nami manipulować.

- W Chinach powstał cały system nazywany systemem kredytu społecznego. Jest oparty na rozbudowanym monitoringu, w którym obywatele uzyskują punkty za dobre zachowanie. Mała liczba punktów może doprowadzić do tego, że dany obywatel nie może np. podróżować koleją. Podobnie aplikacje w telefonie są wszechogarniające. Wiedza to władza - kwituje naukowiec.

Psychologowie i socjolodzy widzą więcej zagrożeń. Aplikacje to gotowe scenariusze, nie wymagają od nas intelektualnego zaangażowania, nasza wyobraźnia i ekspresja jest ograniczona. Mają zatem przemożny wpływ na nasze zachowanie, postrzeganie świata czy budowanie relacji z innymi. Szczególnie widoczne jest to wśród osób, które urodziły się w zdigitalizowanym świecie. Zdaniem Radosława Bomby, technologia cyfrowa formatuje kulturę i zmienia osobowość.

- Nastolatkowie stale są on-line i sprawdzają w napięciu, niemal 24 na dobę, czy ktoś dał im lajka pod zdjęciem, które umieścili w sieci. Najbardziej depresyjna aplikacja to Instagram, świat wyretuszowany, nieprawdziwy, pełen wykreowanych sztucznie awatarów, które nie przystają do rzeczywistości - wyjaśnia Bomba.

Aplikacje mają niewątpliwie i dobre strony. Służą do nauki języków, czy odnajdywania zaginionych dzieł sztuki. Trzeba jednak umiejętnie i z rozwagą poruszać się po tym świecie. Zastanówmy się, które programy tak naprawdę są nam potrzebne, na co się zgadzamy, instalując je, jakie dane o sobie wysyłamy. - Ciekawą odpowiedzią na ten wszechogarniający cyfrowy trend jest powrót do świata analogowego. Powstają kafejki, w których nie ma Wi-Fi i trzeba mieć wyłączony telefon, kupujemy analogowe płyty. Paradoksalnie cyfryzacja prowadzi także do doceniania zjawisk i doświadczeń zupełnie niecyfrowych - opowiada.

A poza tym, co ci wszyscy znawcy apek zrobią, jak któregoś dnia zabraknie im prądu. Jak rozpalą ognisko bez instrukcji z internetu?

Dorota Krupińska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.