Patryk Drabek

Były naczelnik skarbówki na Śląsku znaleziony martwy w celi

Pod koniec lutego tego roku funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali między innymi naczelnika Pierwszego Śląskiego Urzędu Skarbowego Fot. PAWEŁ LACHETA Pod koniec lutego tego roku funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali między innymi naczelnika Pierwszego Śląskiego Urzędu Skarbowego w Sosnowcu Marcina K.
Patryk Drabek

Były naczelnik Pierwszego Śląskiego Urzędu Skarbowego w Sosnowcu, Marcin K., był głównym podejrzanym w śledztwie prowadzonym przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach. Miał przyjąć łapówki w wysokości ponad 600 tysięcy złotych. Usłyszał zarzuty. Teraz przebywający w celi Aresztu Śledczego w Warszawie-Białołęce mężczyzna nie żyje. Zastanawiający jest fakt, że cela, w której znaleziono ciało sosnowieckiego urzędnika, była monitorowana. Przebywali w niej również inni osadzeni.

Były naczelnik Pierwszego Śląskiego Urzędu Skarbowego w Sosnowcu Marcin K. nie żyje. Jak ustalił „Dziennik Zachodni”, K. zmarł w czwartek w celi w Areszcie Śledczym w Warszawie-Białołęce, a potwierdziła to mjr Elżbieta Krakowska, rzeczniczka prasowa dyrektora generalnego Służby Więziennej.

K. to główny podejrzany w śledztwie prowadzonym przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach. Do tej pory byłemu naczelnikowi Pierwszego Śląskiego Urzędu Skarbowego Marcinowi K. przedstawiono zarzuty popełnienia 30 przestępstw, za które groziło mu nawet 10 lat pozbawienia wolności. K. miał przyjąć łapówki w wysokości ponad 600 tysięcy złotych.

- W czwartek w godzinach południowych otrzymaliśmy informacje o śmierci Marcina K. - potwierdził nam wczoraj prokurator Ireneusz Kunert, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Katowicach.

Decyzją katowickiego sądu Marcin K. był tymczasowo aresztowany. Termin upływał 27 sierpnia i w katowickiej prokuraturze przygotowywano już wniosek o przedłużenie aresztu.

Wiemy, że K. został przewieziony z mysłowickiego AŚ do Warszawy-Białołęki, ponieważ miał zeznawać przed Sądem Okręgowym w Warszawie jako świadek w innej sprawie. Z naszych informacji wynika, że przebywał w monitorowanej celi i byli tam również inni osadzeni. Mjr Elżbieta Krakowska poinformowała, że w czwartek przebywający w Areszcie Śledczym w Warszawie-Białołęce Marcin K. popełnił samobójstwo, wieszając się na kracie okiennej na pasku od spodni.

- Po otrzymaniu informacji o zdarzeniu funkcjonariusze Służby Więziennej przystąpili do akcji ratowania życia. Na miejsce wezwano zespół pogotowia ratunkowego, który przejął akcję reanimacyjną. Niestety, ekipie karetki pogotowia nie udało się uratować tego mężczyzny - relacjonuje rzeczniczka.

Dodała, że okoliczności zdarzenia bada specjalny zespół powołany przez Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej w Warszawie.

- Specjaliści sprawdzają, czy w tej sytuacji zrobiono wszystko, co było możliwe, aby uchronić tego mężczyznę przed samobójstwem i czy wszystkie działania były zgodne z opracowanymi procedurami. Zawsze w takich sytuacjach to nam najbardziej zależy na wyjaśnieniu wszystkich aspektów sprawy, po to, aby takie sytuacje miały miejsce jak najrzadziej. Zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że nie da się ich całkowicie wyeliminować - podkreśla mjr Elżbieta Krakowska.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że Marcin K. nie zdradzał żadnych symptomów, które świadczyłyby o tym, że będzie próbował popełnić samobójstwo.

- Sprawa jest co najmniej dziwna. Wielu osobom zależało na tym, by Marcin K. już nie żył - mówi nam osoba znająca kulisy śledztwa.

Na pewno do aresztu trafiły informacje, że osadzony jest „medialny” i dlatego funkcjonariusze Służby Więziennej zwracali na niego szczególną uwagę. Gdyby był podejrzany np. o gwałt, to pewnie trafiłby do jednoosobowej celi. W sytuacji, gdy zarzuty dotyczyły korupcji, trafił do celi wieloosobowej, by również inni osadzeni mogli zwrócić uwagę, czy nie dzieje się z nim coś złego. Z naszych informacji wynika, że do śmierci Marcina K. doszło pomiędzy godziną 6 a 7. Dlaczego w porę nie zareagowali funkcjonariusze SW albo pozostali osadzeni?

- Działania podjęte w czasie tego zdarzenia przez funkcjonariuszy są obecnie poddawane ocenie przez powołany przez dyrektora okręgowego w Warszawie zespół specjalistów wyjaśniający tę sprawę - podkreśla Krakowska.

Postępowanie w sprawie śmierci Marcina K. prowadzi także Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Północ.

Przypomnijmy, że byli też inni zatrzymani przez ABW pod koniec lutego.

Naczelnik Pierwszego Śląskiego Urzędu Skarbowego w Sosnowcu Marcin K., prezes piłkarskiego Zagłębia Sosnowiec Marcin Jaroszewski (zgodził się na podawanie pełnych danych) oraz lokalny biznesmen Piotr D. zostali zatrzymani przez katowicką delegaturę Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Zatrzymania były związane ze śledztwem prowadzonym przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach od października 2016 roku. Prezes Zagłębia Sosnowiec po złożeniu wyjaśnień został zwolniony do domu i wydał oświadczenie. Poinformował, że chce zaskarżyć decyzję o jego zatrzymaniu, ponieważ nie widzi korzyści, jaką miałby osiągnąć, wręczając urzędnikowi bilety na mecz Legia - Ajax (prezes podkreślał, że ostatecznie nie przekazał wejściówek).

Już 20 czerwca 2017 roku funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Delegatury w Katowicach zatrzymali Mirosława M. oraz Dariusza S. związanych w przeszłości z Fundacją Ruch Chorzów oraz Ruch Chorzów SA. Obaj - od marca 2015 roku do kwietnia 2016 roku - mieli wręczyć Naczelnikowi Pierwszego Śląskiego Urzędu Skarbowego w Sosnowcu łapówki o łącznej wartości 72 tysięcy złotych.

Patryk Drabek

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Zbigniew Rusek

... to do samobójstwa pewnie by nie doszło. Postępowanie karne, wysokość i rodzaj kar niewiele ma wspólnego ze sprawiedliwością. Nie do przyjęcia jest to, ze podejrzani o przyjęcie (przyjęcie, a nie żądanie) łapówki bez wyroku siedzą w aresztach a np. podejrzani o zabójstwo, napad z bronią w ręku, gwałt - chodzą na wolności. Za łapówki powinno się odpowiadać z wolnej stopy a kary powinny być inne niż więzienie (bardzo wysoka grzywna - nawet milionowa i sądowy zakaz zajmowania określonych stanowisk, np. kierowniczych, bycia egzaminatorem, nauczycielem, lekarzem itd.).

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.