Broń krótka i długa na ŁKS i Widzewie [Felieton Dariusza Kuczmery]

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Kapica
Dariusz Kuczmera

Broń krótka i długa na ŁKS i Widzewie [Felieton Dariusza Kuczmery]

Dariusz Kuczmera

Rudowłosa dyrektor do spraw bezpieczeństwa na Widzewie Grażyna Dziegiecka była przerażona, gdy najlepszy strzelec drużyny stojąc na klatce schodowej nieistniejącego już klubowego budynku wyjął rewolwer i wycelował.

Pani Grażynie przeleciało całe życie przed oczami, zachowanie Marka Koniarka nie pozostawało złudzeń. Cierpliwość w oczekiwaniu na zaległe pieniądze piłkarza się pewnie wyczerpała - pomyślała. Na szczęście przeobrażenie strzelca wynikało z innego powodu.

Młodzież sądzi, że memy to wymysł ich pokolenia, a tu nic bardziej mylnego. Tworzyliśmy je też my, ludzie dziś w sile wieku. W oparciu o magiczne powiedzonka piłkarskie powstawały obrazki do gazety. Marek Koniarek celował z prawdziwego rewolweru w okno, bo często pojawiały się tytuły: Strzelił w okienko.

Nie tylko broń krótką, ale i długą wykorzystywaliśmy do zabawy. Bramkarza ŁKS i Widzewa Andrzeja Woźniaka ustawiliśmy w budce strażnika przy Uniwersytecie Medycznym na ul. 6 Sierpnia. Na ramię broń i podpis pod zdjęciem Księcia Paryża wyjaśniał wszystko - Andrzej Woźniak znów na posterunku.

Wyświechtanym sloganem w trakcie zimowej przerwy był też zwrot: piłkarze ładują akumulatory. Tomasza Cebuli, napastnika ŁKS, nie trzeba było długo namawiać. Z swojego bodajże opla wyjął Tomek akumulator, niósł do klubowych pomieszczeń i mem w gazecie był gotowy.

Próbowaliśmy jeszcze stworzyć obrazek pod tytułem: Bramka wisi w powietrzu, ale niestety nie miał poczucia humoru gospodarz obiektu przy al. Unii.

Dziś mniej jest powodów do takich żartów, bo i młodzież jakoś schowana w swoich smartfonach, miast tańczyć na stole jak Berger w filmie Hair. Ktoś, kto dziś narzeka na powszechnie naganne zachowania młodzieży, chyba nie widział tamtej sceny. Wtedy to się działo...

Mniej żartów, czy memów według nowoczesnej nomenklatury, jest także w Prima Aprilis. Na Facebooku przypomniał o sobie były donator Widzewa Grzegorz Waranecki. Napisał newsa: Radosław Mroczkowski trenerem ŁKS. Tylko jeden facebookowy interlokutor przyjął konwencję zabawy i odpisał: Grzegorz Waranecki dzisiaj odkupił Legię Warszawa i jutro ma sprzedać licencję Huraganowi Morąg na występy w ekstraklasie.

To akurat żart wcale nie pozbawiony pierwiastków prawdy, bo przecież ekipa pana Gałuszki przećwiczyła temat w ŁKS.

Niekiedy Prima Aprilis się przydaje. W całostonicowej rubryce Gwiazdy Sportu o bramkarzu Didzie przez pomyłkę zamieściłem foto... Julio Cesara. Błąd wychwycił Krzysztof Krubski i nie omieszkał mnie zrugać. Uratowała moją posadę data publikacji. To był 1 kwietnia.

Dariusz Kuczmera

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.