Roman Laudański

Bassam Aouil: - Jestem przeciwny stwarzaniu takiej atmosfery

Bassam Aouil: - Jestem przeciwny stwarzaniu takiej atmosfery
Roman Laudański

- W Polsce pracuje kilkuset Syryjczyków. M.in. w szpitalach leczą Polaków, a nie uchodźców - przypomina prof. Bassam Aouil. - Dlaczego rząd nie chce kolejnych?

Dzień przed naszym spotkaniem w syryjskiej Rakce w nalotach zginęło 650 osób! Jednego dnia.
- Od ministra Błaszczaka usłyszałem, że Syryjczycy nie są zdolni do adaptacji. To było najpaskudniejsze stwierdzenie. Prezes Kaczyński - nie znając uchodźców mówił, że przenoszą pasożyty, są brudasami. Nie jest prawdą, że Syryjczycy nie chcą do Polski. Mieszka tu i pracuje kilkuset Syryjczyków. Ponad 90 proc. z nas to lekarze - specjaliści, którzy w szpitalach i przychodniach leczą Polaków, a nie uchodźców. Mamy polskie rodziny, polskich przyjaciół, a tu przychodzi polityk, który twierdzi, że Syryjczycy nie są do tego zdolni! - irytuje się prof. Bassam Aouil z Bydgoszczy. - Zdecydowana większość ma wyższe wykształcenie, czego już politycy nie mówią. Kiedy polscy politycy zarzucają migrantom, że ci chcą mieć lepsze życie, to pytam: po co miliony Polaków wyemigrowało do Stanów Zjednoczonych i innych krajów? Przecież nie jechali do Chicago, żeby mieć ten sam poziom życia co w PRL-u! Od czasu wstąpienia do Unii Europejskiej - kolejna wielka fala Polaków wyjechała na Zachód. Nie mieli prawa do lepszego życia? Mieli! Nie mieli schronienia w Polsce? Mieli. Toczyła się tu jakaś wojna? Nie!

Dlatego zarzuty polskich polityków wobec migrantów prof. Bassam Aouil uważa za cios poniżej pasa. On sam przyjechał do Bydgoszczy w 1994 roku. - Ludzie traktowali mnie bardziej jako ciekawostkę - uśmiecha się prof. Bassam Aouil. Zainteresowanie służb uważał za naturalne (- Przyjaciele opowiadali, że służby zapraszały ich na rozmowę na mój temat). - Robiłem doktorat w Moskwie, a wtedy Polska próbowała oderwać się od wschodniego sąsiada.

Pracę w bydgoskiej Wyższej Szkole Pedagogicznej zaproponował mu prof. Roman Ossowski. Z umowy wynikało, że miał prowadzić zajęcia z psychologii na filologiach obcych (po angielsku, francusku, rosyjsku), a z czasem i wraz z poznawaniem języka polskiego miał przejść na wydział pedagogiczny. Tylko profesor zapomniał o warunkach wstępnych. Dlatego prof. Bassam Aouil musiał wygłaszać wykłady w języku polskim. Pisał je po rosyjsku, żona i koledzy przekładali na polski. Fonetycznie uczył się ich na pamięć i wygłaszał studentom.

Bassam Aouil: - Jestem przeciwny stwarzaniu takiej atmosfery

Zżył się z uczelnią, która z WSP przekształciła się w akademię, aż doczekał stopnia profesora nadzwyczajnego uniwersytetu. Teraz koncentruje się na psychologicznej i seksuologicznej praktyce prywatnej we własnym Centrum „Gaudium Vitae”.

Na ulicach Bydgoszczy nie spotkały go nigdy ksenofobiczne ataki. Zawsze chętnie udzielał się w mediach.

- Wszyscy postrzegali mnie jako obcego, ale byłem „naszym” obcym - żartuje. Dopiero po 11 września i zamachach w Nowym Jorku pojawiło się myślenie, że każdy Arab jest muzułmaninem, a każdy muzułmanin - terrorystą. Pojawiła się islamofobia.

Organizował także dni kultury arabskiej w Bydgoszczy, dzięki którym próbował łączyć ludzi. - I to spotkało się z pozytywnym przyjęciem - uśmiecha się prof. Bassam Aouil. Brał udział w debatach, także między wyznawcami islamu i chrześcijanami, bo „znam się na obu religiach” - deklaruje.

W 2014 roku pojechał do Libanu pomagać dzieciom uchodźców żyjącym w złych warunkach. Wspomina, że w Polsce zauważał wtedy pierwsze sygnały kampanii nienawiści przeciw obcym. To dzieliło ludzi. - Uchodźcy, jak powiewający sztandar, pojawili się w głowach Polaków. To tak, jakbyś słyszał za plecami, że ciągle cię obmawiają. Źle mówiono o Arabach, Turkach, Ukraińcach i innych. Zapanował zły klimat. - przyznaje prof. Bassam Aouil.

Profesor przypomina, że jako psycholog uprzedzał o możliwych opłakanych skutkach gry prowadzonej przez polityków. Polacy definiowali innych. I w prawie każdym domu widać, że rodziny są podzielone. Polityka wzbudza wielkie kłótnie wśród najbliższych! To są następstwa tamtej gry, bo wojna zewnętrzna przemienia się w wojnę wewnętrzną. Polacy stali są niechętni uchodźcom, których nie ma w Polsce.

- Nie chodzi mi o to, że Polska ma ich przyjąć, tylko jestem przeciwny stwarzaniu atmosfery, jaką mamy teraz w Polsce - mówi prof. Bassam Aouil. - Dlaczego mam nastawiać się wrogo do kogoś, kogo nie znam?

Można było inaczej

- Konflikt w Syrii zaczął się w marcu 2011 roku - przypomina prof. Bassam Aouil. - Fala uchodźców ruszyła w końcu 2014 roku, trzy lata później. W tym czasie uzyskanie wizy dla członków rodziny do krajów europejskich, w tym do Polski, graniczyło z cudem. Fundacja Wolnej Syrii ma zarejestrowanych kilkuset Syryjczyków, którzy probowali zaprosić do Polski swoje rodziny. Ludzi zweryfikowanych i sprawdzonych. Ambasada nie daje wiz. Legalnie nie można przyjechać. Fala uchodźcow nie startowała z Syrii lub z Libanu, tylko z Turcji. To była akcja polityczna. Ilu Syryjczyków było wśród tych tłumów? Co piąty, ale wszyscy podawali się za Syryjczyków. To była gra polityczna między Rosją a Unią Europejską za pośrednictwem Turcji. Chodziło o zalanie Europy falą uchodźców i od 2015 roku w Unii Europejskiej mówi się wyłącznie o uchodźcach. Dzięki temu kolejny kraj skręca mocno w prawo. Rosja miała w tym duży udział. Kiedy Unia Europejska umówiła się z prezydentem Erdoganem, że zapłaci za przetrzymywanie uchodźców w Turcji, to on zamknął granicę. Teraz znowu szantażuje Zachód, że ją otworzy. Uchodźcy są wykorzystywani do gry politycznej.

Zdaniem prof. Bassam Aouil Polska jest gotowa na przyjęcie uchodźców, ponieważ jest dużym państwem, zamieszkiwanym przez 37 mln mieszkańców. Rozmieszczenie nawet 50 tys. uchodźców nie byłoby widoczne. W latach 90. Polska przyjęła 90 tys. Czeczeńców z Kaukazu. Natomiast nie chciałbym widzieć rodaka - Syryjczyka, który w Polsce stanie się kolejną ofiarą gry politycznej i medialnej. To już nie jest niechęć do uchodźców, migrantów, muzułmanów, a do wszystkich innych. To niechęć do innego. Nawet do Polaka, który ma inne zdanie.

Pomoc na miejscu

Prof. Bassam Aouil wskazuje kolejną sprawę. - Podobno Polska pomaga Syryjczykom namiejscu? No, pytam się, gdzie na miejscu?! Od 2011 ponad 60-70 proc. infrastruktury w Syrii leży w gruzach. Moje miasto Homs zostało zniszczone w ponad 70 procentach. Domy, dzielnice, szkoły, szpitale, uniwersytety - wszystko legło w gruzach. Moja rodzina nadal tam mieszka. A ja, w obliczu paskudztwa, które dzieje się w Europie, nie ściągnąłem ich tutaj. Cały czas bomby spadają ludziom na głowy. Bomba nie dzieli ludzi na takich czy innych. Zabija wszystkich. Ponad połowa mieszkańców Syrii - 11 mln ludzi - musiało opuścić swój dom. 6 mln poza krajem! Uciekli do sąsiedniego Libanu, Jordanii i Turcji. Kiedy przed laty byłem prześladowany przez reżim w Syrii, to także uciekałem na kilka dni do Libanu, ale wracałem. Do 2014 do Libanu uciekło ponad 1,2 mln Syryjczyków. Prawie 50 proc. mieszkańców Libanu stanowili Syryjczycy. W Jordanii przebywało od 800 mln do 1 mln Syryjczyków. W Turcji - 2 mln. W Libanie nie ma pracy dla Syryjczyków, nie mogą swobodnie się poruszać. W Turcji i Jordanii dzieje się podobnie. Wojna ciągle trwa. Syryjczycy mają tam zostać i po prostu umrzeć.

Bassam Aouil: - Jestem przeciwny stwarzaniu takiej atmosfery

- Od półtora roku mamy międzynarodową ofensywę do walki z Państwem Islamskim. Śmiechu warte. Najpierw im pomagali, a teraz z nimi walczą. Od dwóch lat trwa oficjalna ofensywa rosyjska. Dopiero teraz zaczęli atakować cele Państwa islamskiego. Jakim cudem bojownicy z wielkimi czarnymi flagami mogą maszerować przez pustynię z czołgami, transporterami i przez dwa dni nie zauważyli ich Amerykanie i Rosjanie? Radykalnych muzułmanów nie było w Syrii. Przyszli tam. Statystyki mówiły, że spośród wszystkich rebeliantów Państwa Islamskiego niecałe 3 proc. stanowili Syryjczycy. Reszta to bojownicy z Arabii Saudyjskiej, Kataru, Jemenu, Tunezji i Maroka. Także z Dagestanu, Pakistanu, Czeczenii (ok. 7 tys.). Francuzi, Belgowie, Niemcy. I nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, kto sprowadził terrorystów do Syrii? Jaki jest cel tej wojny? Wytyczenie nowej mapy Bliskiego Wschodu. Nowych interesów, podziałów. Przecież Rosjanie też nie po to weszli do Syrii, by ją opuścić. Podobnie z Irańczykami czy Francuzami. Polska sama doświadczała agresji, okupacji, dyktatury, a teraz broni się przed uchodźcami?! A kiedy Polacy uciekali, to kto ich pytał, czy są katolikami czy nie? To cynizm moralny. Kiedy bardzo proste wartości moralne, związane z ludzką solidarnością, to jesteśmy w wielkim kryzysie moralnym. Ten kryzys jest bardzo niebezpieczną grą. Kiedy zaczynamy bawić się wartościami, to - Bóg z nami - nie wiadomo, czym to się skończy. Papież mówi: trzeba pomagać, przyjmować. A księża w Polsce mówią - nie. Koleżanka obeszła trzy bydgoskie kościoły, bo chciała zbierać podpisy pod petycją do władz Bydgoszczy o przyjmowanie uchodźców. W niedzielę w trzech kościołach, także w bazylice, usłyszała od księży - nie! A prosiła tylko o kilka słów, że po mszy będą zbierane podpisy. Przyszła do mnie zapłakana - opowiada Prof. Bassam Aouil . - Księża potrafią pięknie mówić o miłosierdziu i miłości, ale ta miłość jest selektywna, wybiórcza. Selektywność ludzka, moralna, wartości. W co my się bawimy? Czy wiemy, dokąd zaprowadzi nas ta gra?!

Zamachy w Europie

Prof. Bassam Aouil : - To jest terroryzm, a Syryjczycy są największymi ofiarami terroryzmu międzynarodowego, radykalnego, islamskiego i innych. Kiedy teraz rozmawiamy, to w niektórych meczetach na Zachodzie trwa nawoływanie do nienawiści. Zachód przyjął i wychował radykałów. Terroryzm nie ma nazwy, religii i wartości. Zamachowcy to osoby, które urodziły się na Zachodzie. Zawiódł system integracji, do czego przyznała się kanclerz Merkel. Zamachy były, są i będą. Obecnie na kilkuset stronach internetowych, także europejskich i polskich, werbowani są ludzie do terroryzmu. Profesor dodaje, że gdybyśmy my dwaj pożartowali sobie, że coś szykujemy, to służby zgarnęłyby nas po kilku chwilach. A tamci ciągle działają. Ktoś ich chroni? Kilkaset kanałów telewizyjnych, również z Europy i ze Stanów Zjednoczonych, nawołuje do nienawiści. A opinia publiczna sprowadza to do konfliktu chrześcijańsko-muzułmańskiego. To największy błąd. W Koranie są teksty, które mogą posłużyć do terroryzowania ludzi, ale w innych księgach - również. Przez kilkaset lat, to Kościół katolicki organizował wyprawy krzyżowe i terroryzował innych.

- Zrozumiem, że Polski - z powodów ekonomicznych - nie stać na przyjęcie migrantów, bo nie mamy tylu pieniędzy, co Niemcy. Zrozumiem to, ale znam w Bydgoszczy kilkadziesiąt osób, które do mnie dzwonią, że mogą przyjąć migrantów u siebie. Mają takie możliwości. Były dwie-trzy inicjatywy w Bydgoszczy, ale nikt nie chce się na to zgadzać. Najprostsze byłoby wydawanie wiz konkretnym, sprawdzonym ludziom. Tylko kto przekona konsula, który mówi: nie? W Libanie i w Jordanii jest grupa sprawdzonych osób, gotowych do wyjazdu do Polski. Mogło ich przyjąć państwo lub prywatne osoby. Padł postulat przyjęcia ludzi z greckich obozów, w których panują złe warunki. Tam są sprawdzeni ludzie. Czy między nimi są potencjalni terroryści? A kto zna odpowiedź na takie pytanie? Nikt. Terroryzm nie jest elementem tożsamości, identyfikacji, urody, wzrostu wagi, a myślenia. Zamachu może dokonać nasz sąsiad.

Roman Laudański

Nieustającą radością w pracy dziennikarskiej są spotkania z drugim człowiekiem i ciekawość świata, za którym coraz trudniej nam nadążyć. A o interesujących i intrygujących sprawach opowiadają mieszkańcy najmniejszych wsi i największych miast - słowem Czytelnicy "Gazety Pomorskiej"

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.