Bajka o mądrym księciu i pięknej księżniczce

Czytaj dalej
Fot. brak
Kacper Rogacin, Ewa Andruszkiewicz, Tomasz Chudzyński

Bajka o mądrym księciu i pięknej księżniczce

Kacper Rogacin, Ewa Andruszkiewicz, Tomasz Chudzyński

Tacy piękni, młodzi i bogaci, a mimo to bardzo bezpośredni i naturalni, mówili zgodnie o księciu Williamie i jego żonie Kate zwykli Polacy, którzy mieli okazję ich spotkać. Niektóre brytyjskie tytuły ogłosiły nawet, że podczas ich odwiedzin kraju nad Wisłą „katemania” rozwinęła się na dobre.

Przyjmowano ich z pełnym ceremoniałem należnym szefom państw. Zaś zwykli Polacy, którzy mieli okazję choć przez chwilę spotkać się z książęcą parą zgodnie mówili o nich zgodnie: piękni, młodzi i bogaci ludzie, a do tego naturalni i niezwykle serdeczni. Czy to w Warszawie czy później w Gdańsku witano ich jak celebrytów, a niektóre brytyjskie gazety donosiły nawet, że „Katemania” na dobre pojawiła się dopiero w kraju nad Wisłą.

Oficjalnym powodem wizyty pary książęcej w Polsce było umacnianie więzi między Wielką Brytanią a naszym krajem. Nie ma jednak wątpliwości, że książę przyjechał z małżonką w roli ambasadora Brexitu.

Książęca para po Trumpie

Przyjechali niecałe dwa tygodnie po wizycie w naszym kraju Donalda i Melanii Trump. Wylądowali na Okęciu w poniedziałek i już czterdzieści minut później jedli późne śniadanie z prezydentem Andrzejem Dudą i jego małżonką Agatą Kornhauser--Dudą. Co ciekawe, na wspólnym posiłku - wbrew wcześniejszym zapowiedziom - zabrakło George’a i Charlotte, czyli dwójki dzieci Williama i Kate. Royal Babies zajmowała się w tym czasie królewska opiekunka.

Przed Pałacem Prezydenckim, gdzie brytyjska para książęca spotkała się z polską parą prezydencką, zgromadził się tłum mieszkańców stolicy. Nie brakowało kwiatów, flag i proporczyków ze słynnym „Union Jackiem”, a także transparentów, z napisami:„We love Kate and William”. Zdecydowaną większość witających stanowiły… młode dziewczyny.

Po krótkim spacerze po ogrodach Pałacu Prezydenckiego i śniadaniu z prezydentem i pierwszą damą William i Kate, z towarzyszącym im tłumem mieszkańców Warszawy, przeszli pod pomnik Adama Mickiewicza na Krakowskim Przedmieściu. Po drodze pierwsza dama i księżna otrzymały od dzieci bukiety kwiatów. „Jak masz na imię?” - spytała jednego z chłopców Agata Kornhauser-Duda. „Szymon” - odparł ubrany w mały garnitur chłopczyk. „Hello Simon, I’m Kate” - włączyła się do księżna Kate.

W pewnym momencie prezydent Duda i książę William podeszli do czekających od wielu godzin na Krakowskim Przedmieściu dziewczyn, które zareagowały piskiem, jak gdyby stanęli przed nimi Beatlesi. „Nie wiedziałem, że mamy w Polsce tak dużo zwolenniczek monarchii” - zażartował stojący nieopodal starszy mężczyzna. „Interesuję się monarchiami, nie tylko brytyjską, od czasu ślubu Kate i Williama” - odparła Magda, licealistka z Łodzi.

Kate, jesteś taka piękna!

- Kate była zaskoczona moją reakcją, bo jak ją zobaczyłam, to emocje puściły, no i się popłakałam - mówiła podekscytowana Patrycja z Torunia, która przez moment rozmawiała z księżną. - Powiedziałam jej, że w tym roku kończę 18 lat i spotkanie z nią było jednym z moich marzeń. Księżna odparła, że bardzo jej miło. Powiedziałyśmy jej z koleżankami, że jest piękna, ona przyjęła ten komplement ze skromnością i poradziła mi, żebym otarła łezki z policzków - dodała wyraźnie przejęta licealistka. Od grupy dziewczyn Kate dostała kolaż oraz prezenty dla George’a (polar i kwiaty), który 22 lipca obchodzi czwarte urodziny.

- Księżna wyglądała ślicznie, w ogóle trzeba powiedzieć, że idealnie zgrała się z księciem, jeśli chodzi o strój. William miał czerwony krawat, a Kate białą sukienkę, więc wpasowali się w kolory naszej flagi narodowej - mówiła Patrycja.

Z Krakowskiego Przedmieścia William i Kate wyruszyli do muzeum Powstania Warszawskiego. Tam spotkali się z weteranami II wojny światowej i bohaterami Powstania Warszawskiego. Rozmawiali m.in. z 98-letnim pułkownikiem Edmundem Brzozowskim, żołnierzem Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, który w 1944 roku walczył w 2. Korpusie Polskim o Monte Cassino. Jego opowieść poruszyła Williama i Kate, którzy we wpisie w księdze pamiątkowej określili wizytę w Muzeum jako „głębokie i prowokujące do refleksji doświadczenie”. Usłyszeli też historie dzielnych warszawskich powstańców, zwrócili uwagę, że na Murze Pamięci wśród kilkunastu tysięcy nazwisk poległych były nazwiska 34 brytyjskich pilotów, którzy oddali życie, chcąc wesprzeć polskie powstanie.

Powinniśmy mieć więcej dzieci

Chwilę później byli już w Warsaw Spire, siedzibie firm technologicznych i startupów. Tam książę i księżna spotkali się ze współpracującymi z Wielką Brytanią młodymi przedsiębiorcami oraz studiującymi na Wyspach polskimi studentami. Rozmawiali z przedsiębiorcami i skorzystali z możliwości wypróbowania najbardziej innowacyjnych wynalazków. Jednym z nich był Miś Whisbear, zabawka z funkcją CRYsensor, która po wykryciu płaczu niemowlęcia automatycznie uruchamia uspokajający szum. Miś bardzo zachwycił brytyjskich dziennikarzy i obdarowaną nim Kate. Według „The Telegraph” księżna Cambridge miała szepnąć wtedy do męża: „W takim razie powinniśmy mieć więcej dzieci!”. Dobry humor nie opuszczał małżonków podczas „sesji fotograficznej” ze studentami. „Nie wyglądasz tak mądrze, jak oni.” - zwrócił się William do pozującej z polską młodzieżą żony.

Natomiast wieczorem w Łazienkach Królewskich odbyło się przyjęcie organizowane przez Ambasadę Brytyjską z okazji 91. urodzin królowej Elżbiety II. Książę William rozpoczął mowę po polsku, czym zaskarbił sobie sympatię 600 gości.

Po stolicy lot na Wybrzeże, ale przed wizytą w Gdańsku była wizyta w byłym niemieckim obozie koncentracyjnym Stutthof. Księżna Kate, w stonowanej spódnicy w kolano i bluzce, co ciekawe - od polskiego projektanta, książę William w granatowym garniturze, wysiedli z limuzyny, po czym zostali powitani przez dyrekcję muzeum, władze województwa i wójta gminy Sztutowo Jakuba Farinade. Na trasie wiodącej do muzeum ustawiło się kilkuset mieszkańców, którzy pozdrawiali książęcą parę.

Pierwszym punktem zwiedzania była obozowa kantyna. Dalej para książęca przeszła przez Bramę Śmierci, zwiedziła ekspozycję w barakach, oddała hołd ofiarom niemieckiego obozu w krematorium. Odbyło się także spotkanie z byłymi więźniami. Zaproszono na nie Marię Kowalską, uczestniczkę powstania warszawskiego, więźniarkę Stutthofu.

Książę i księżna Cambridge otrzymali m.in. chustę w biało-niebieskie pasy, symbolizującą przynależność do środowiska byłych więźniów obozów koncentracyjnych, pamiątkę od dyrektora Piotra Tarnowskiego, a księżna Kate dostała bukiet kwiatów przygotowany przez jedną z nowodworskich kwiaciarni.

Książę William i księżna Kate wpisali się także do księgi pamiątkowej muzeum: - Stutthof objawił się jako sceneria ogromnego bólu, cierpienia i śmierci - napisała książęca para. - Ta wywołująca ogromne wrażenie wizyta przypomniała o śmierci sześciu milionów Żydów z całej Europy, zamordowanych w czasie Holocaustu. Przypomniała, że sama Polska straciła kilka milionów swoich obywateli w czasie brutalnej okupacji. Na wszystkich nas spoczywa odpowiedzialność, by zapamiętać tę lekcję, by nigdy nie zapomnieć o ofiarach i by ten horror (obozów koncentracyjnych) nigdy się nie powtórzył.

Ten koszmar przeżyli m.in. Manfred Goldberg i Zigi Shipper, którzy towarzyszyli Williamowi i Kate podczas zwiedzania obozu. 87-latkowie podzielili się swoją tragiczną historią. Wspominali 3 maja 1945- dzień, w którym jako 15-latkowie opuścili obóz i udali się w marsz śmierci do Neustadt. „Nie miałem rodziców ani rodzeństwa, miałem tylko przyjaciół. To oni zachęcali mnie do maszerowania dalej, kiedy chciałem się poddać.”- mówił Shipper.

Wzruszeni ich postawą Windsorowie złożyli hołd poległym, po czym wyruszyli do Gdańska. Choć w Gdańsku mieli pojawić się około godz. 14.30, na parę książęcą tysiące mieszkańców oczekiwały już od rana. Radosnej atmosfery nie zepsuło nawet 70-minutowe opóźnienie wizyty - Długi Targ wypełniony był po brzegi.

Po krótkim przywitaniu z księżną Kate i księciem Williamem spotkał się w Dworze Artusa prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Ta część wizyty była zamknięta dla mediów, później gospodarz miasta zdradził jej kuluary. - Był wystrzał z feluki, było wpisanie do księgi pamiątkowej Dworu Artusa, było wręczenie prezentów - księżna Kate otrzymała wisior z bursztynem i fragmentami złota, a książę William - spinki mankietowe. Gdańsk to światowa stolica bursztynu, miasto wolności, solidarności, najbardziej europejskie ze wszystkich polskich miast i co ważne, mające silne związki kulturowe z Wielką Brytanią, poprzez m.in. Teatr Szekspirowski. Te informacje przekazałem parze książęcej, ale też poprosiłem o sympatię wobec kandydatury Gdańska do organizacji Światowego Spotkania Skautów i Harcerzy - Jamboree 2023 - mówił Paweł Adamowicz.

Po rozmowie z prezydentem para książęca wyszła na przedproża Dworu Artusa, by przywitać się z gdańszczanami. Następnie odbyła krótki, ale wypełniony atrakcjami spacer wokół Fontanny Neptuna. Odwiedziła warsztat obróbki bursztynu, skosztowała gdańskiego likieru oraz polskich pierogów. Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć od kucharza - książę degustował pierogi z kurkami, a księżna - z łososiem i szyjkami rakowymi, uścisnęła dłonie mieszkańców i spotkała się z brytyjskimi żołnierzami stacjonującymi w Polsce.

- Para książęca jest otwarta. Pokazała, że można być na topie, a mimo to - blisko ludzi, mając za sobą wieki dziedzictwa, można być równiachą. Zdradzę jeszcze tylko, że księżna i książę przyznali, że takiego powitania jak w Gdańsku dawno nie miała. Wszystko wyszło znakomicie - cieszy się prezydent Adamowicz.

Po spotkaniu na Długim Targu księżna i książę udali się do Teatru Szekspirowskiego, potem - do Europejskiego Centrum Solidarności, gdzie przy ścianie Solidarności - w miejscu, gdzie odwiedzający ECS mogą się podzielić swoimi refleksjami - umieścili swoje kartki. Tam spotkali się z Lechem Wałęsą. Przeszli przez słynną bramę Stoczni i złożyli kwiaty pod pomnikiem Poległych Stoczniowców.

Kacper Rogacin, Ewa Andruszkiewicz, Tomasz Chudzyński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.