Autosalon Ponikowskiego: Bugatti Royale i inne cuda [ZDJĘCIA]

Czytaj dalej
Fot. Wikipedia
Marek Ponikowski

Autosalon Ponikowskiego: Bugatti Royale i inne cuda [ZDJĘCIA]

Marek Ponikowski

Związkowcy spalili na dziedzińcu jeden ze starych samochodów, na szczęście niezbyt cenny, i zapowiedzieli zniszczenie kolejnych. Gdy oburzenie nieco opadło, pojawił się pomysł, by kolekcję Schlumpfów przekształcić w Muzeum Robotnicze.

Kim byli Fritz i Hans Schlumpfowie? Bezwzględnymi wyzyskiwaczami? Antypatycznymi egoistami? A może wizjonerami? Ludźmi, którzy wszystko poświęcili realizacji swojej wielkiej idei? Wzorowymi synami, przepełnionymi marzeniem, by uczcić pamięć matki i iście po królewsku obdarować jej rodzinne miasto? Aferzystami czy ofiarami szpetnej intrygi? W historii najsłynniejszego na świecie zbioru zabytkowych samochodów znanego jako kolekcja Schlumpfów na każde z tych pytań można znaleźć zarówno odpowiedzi potwierdzające, jak i zdecydowane zaprzeczenia.

***

Choć zbiory Narodowego Muzeum Motoryzacji w Miluzie stale wzbogacają się o nowe eksponaty, przeważają samochody z kolekcji braci Schlumpf
Fritz (z lewej) i Hans Schlumpfowie oraz ich matka Jeanne, której dedykowali przygotowywane muzeum

W latach 60. minionego stulecia słowo „globalizacja” nie było jeszcze modne. Ale skutki globalizacji dotkliwie odczuwał zachodnioeuropejski przemysł tekstylny: rynek zaczęły zalewać tanie tkaniny z Azji. Kryzys nie ominął alzackiej Miluzy, gdzie włókniarstwo było przez kilka stuleci podstawą gospodarki. Dotknął też cztery fabryki należące do Fritza i Hansa Schlumpfów. Kwitnące zakłady stopniowo podupadały, właściciele ograniczali zatrudnienie i obniżali płace. Narastał konflikt ze związkami zawodowymi. Raz po raz wybuchały strajki. W roku 1971 rozpoczął się najostrzejszy z dotychczasowych, połączony z okupacją siedziby rodziny Schlumpfów w miasteczku Malmerspach. Negocjacje utknęły w martwym punkcie. Bracia Schlumpf, którzy mieli szwajcarskie obywatelstwo, uciekli do niedalekiej Bazylei. Lokalne władze stanęły oko w oko z problemem ratowania dwóch tysięcy miejsc pracy. W roku 1976 ogłoszono upadłość przedsiębiorstw, a wkrótce potem obu braci oskarżono o defraudację. W marcu 1977 roku zapadła decyzja o przejęciu przez państwo francuskie całego ich majątku.

***

Właśnie wtedy kilkunastu związkowców postanowiło dostać się do tajemniczego, zamkniętego na głucho budynku dawnej fabryki włókienniczej, który Schlumpfowie kupili w roku 1957. Gdy wejście zablokował uzbrojony ochroniarz, sforsowali jedno z okien. I… osłupieli. Znaleźli się w ogromnej, pięknej sali. Wzdłuż ciągnących się w nieskończoność alejek stały rzędy żeliwnych secesyjnych latarń, podobnych do tych, które zdobią most Aleksandra III w Paryżu. Ale przede wszystkim ujrzeli stare samochody. Całe ich setki. Ustawione w równych szeregach lśniły lakierem, chromami i polerowanym mosiądzem. Związkowców wcale ten widok nie oczarował. Spalili na dziedzińcu jeden z samochodów, na szczęście niezbyt cenny, i zapowiedzieli zniszczenie kolejnych. Autobusami zwożono byłych pracowników, by zobaczyli, na co szły „ich” pieniądze. Gdy oburzenie nieco opadło, pojawił się pomysł, by kolekcję Schlumpfów przekształcić w Muzeum Robotnicze i udostępnić zwiedzającym.

Choć zbiory Narodowego Muzeum Motoryzacji w Miluzie stale wzbogacają się o nowe eksponaty, przeważają samochody z kolekcji braci Schlumpf
Wikipedia Jeden z najcenniejszych eksponatów: Bugatti Royale Coupé Napoleon. Jeździł nim sam Ettore Bugatti


***

Pierwsze spore pieniądze Schlumpfowie zarobili we Włoszech na handlu węglem. W roku 1935 ich owdowiała matka Jeanne nakłoniła Hansa i Fritza do przeprowadzki do jej rodzinnego miasta - Miluzy. Tu zaczęli inwestować w przetwórstwo wełny. W roku 1940, krótko przed atakiem Niemiec na Francję, Fritz Schlumpf, entuzjasta automobilizmu, kupił sobie Bugatti 35 B. Po wojnie zaczął nim startować w wyścigach aut historycznych. Zaniepokoiło to jego pracowników: „Nalegamy, aby zaniechał pan udziału w tego typu imprezach, które mogą zagrozić pańskiemu życiu i pozbawić nas wspaniałego pracodawcy”. Był wtedy rzeczywiście, w przeciwieństwie do Hansa, troskliwym i wyrozumiałym szefem firmy. Usłuchał, porzucił wyścigi i… wraz z bratem, w najgłębszej tajemnicy zaczął kolekcjonować samochody. Schlumpfowie nie kupowali byle czego. Najchętniej Bugatti produkowane w alzackim Molsheim, ale także auta innych drogich marek i to w dobrym stanie. W latach 50. ich ceny były zresztą nieporównywalnie niższe od obecnych. Samochody przechowywano w szopie w Malmerspach, a potem w halach nieczynnej fabryki w Miluzie, gdzie powstała też zakonspirowana pracownia renowacji zabytkowych pojazdów. W roku 1957 Jeanne Schlumpf zmarła i synowie postanowili uczcić jej pamięć stworzeniem motoryzacyjnego muzeum.

***

Choć zbiory Narodowego Muzeum Motoryzacji w Miluzie stale wzbogacają się o nowe eksponaty, przeważają samochody z kolekcji braci Schlumpf
Fot. David Gulick 30 marca 1964 roku, stacja Hoffman w Illinois - załadunek samochodów z kolekcji Johna Shakespeare kupionych przez Schlumpfów. Na pierwszym planie Bugatti Royale Park Ward Limousine

Szczyt zakupów przypadł na następną dekadę. Latem 1960 roku kolekcję wzbogaciło dziesięć aut marki Bugatti, trzy Rolls Royce’y, dwie Hispano Suizy i Tatra 87. Dwa lata później dołączyło do nich pięćdziesiąt aut Bugatti różnych modeli i w różnych wersjach nadwoziowych. W roku 1963 Schlumpfowie kupili kolejne czternaście Bugatti przechowywanych w dawnej fabryce Ettore Bugattiego, należącej wówczas do firmy Hispano Suiza. Był wśród nich legendarny Royale Coupé Napoleon, osobisty samochód mistrza Ettore, nieco dłuższy od pięciu pozostałych egzemplarzy zbudowanych w latach 1929-33. W roku następnym dotarła do Miluzy kolekcja samochodowych antyków kupiona od amerykańskiego producenta wędkarskich kołowrotków Johna Shakespeare. Wśród ponad trzydziestu Bugatti był tam kolejny Royale, znany jako Park Ward Limousine. Amadeo Gordini sprzedał Schlumpfom samochody wyścigowe swojej konstrukcji, Mercedes-Benz - dwa egzemplarze słynnych „srebrnych strzał” z końca lat 30., kierowca wyścigowy Jo Siffert - trzy Lotusy Formuły 1. Równolegle z rozwojem kolekcji trwały prace nad przygotowaniem ekspozycji. Gdy związkowcy wdarli się do wnętrza dawnej fabryki tekstylnej, na powierzchni równej trzem boiskom piłkarskim stało 427 zabytkowych samochodów. Były wśród nich absolutne unikaty, jak choćby parowa bryczka Jacquot z roku 1878 czy niewiele młodsze auta zapomnianych marek Meunier i Georges Richard. W magazynie czekało na odnowienie prawie 150 dalszych. Dla zwiedzających przygotowano trzy restauracje i hotel w centrum miasta. Wydrukowane były nawet bilety wstępu.

***

Fritz Schlumpf próbował przed sądem podważyć decyzję o konfiskacie majątku. Dopiero 18 lat po jego śmierci zapadł wyrok nakazujący Republice Francuskiej wypłacenie wdowie 40 milionów franków, sumy śmiesznie małej w porównaniu z wartością zbiorów. Przyznał jej też prawo do części zbiorów znanej jako kolekcja z Malmerspach. Zmodernizowane hale fabryczne wraz z zawartością zaliczono do dziedzictwa narodowego Francji. Największą i najwspanialszą na świecie kolekcję zabytków motoryzacji ogląda co roku setki tysięcy zwiedzających.

Marek Ponikowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.