Dariusz Piekarczyk

Antoni Janiec po 70 latach wrócił do swojej rodziny

Antoni Janiec pseudonim „Łoś” Fot. archiwum rodzinne Antoni Janiec pseudonim „Łoś”
Dariusz Piekarczyk

W roku 1946 zginął Antoni Janiec, żołnierz Konspiracyjnego Wojska Polskiego. Przez 70 lat spoczywał w grobie na cmentarzu w Sieradzu. Po artykule w "Dzienniku Łódzkim" bliscy odnaleźli jego grób i ekshumowali szczątki.

Wtorkowego ranka 25 października 2016 roku niebo nad Sieradzem płakało. Padał deszcz, było zimno, nieprzyjemnie. Jesienna plucha. Stanisław Janiec z Ręczna w powiecie piotrkowskim jakby tego nie odczuwał. Mężczyzna był w zupełnie innym świecie, jego wnętrze kipiało od emocji. Stał nad rozkopywanym grobem na Cmentarzu Parafialnym w Sieradzu i dokładnie lustrował wyrzucaną z grobu przez grabarza ziemię. Raptem zaskrzypiała łopata o coś, co kryło się pod ziemią. Grabarz schylił się, odgarnął z nabożeństwem ziemię i oczom pana Stanisława ukazała się czaszka. Wtedy też jakby więzy serce jego pętające przy wiele, wiele lat, puściły z niebywałą mocą. W oczach pojawiły się łzy. - Boże jedyny, wypełniłem ostatnią wolę ojca - wyszeptał. - Antoś wróci do swoich. Tyle lat go szukaliśmy, tyle lat.

Antoni Janiec, żołnierz wyklęty z Sieradza. Rodzina Bartolików poszukuje jego bliskich

Ekshumacja trwa dalej. Do niewielkiej trumny trafiły kości, fragment buta, paska do spodni. Tyle pozostało po Antonim Jańcu, żołnierzu wyklętym o pseudonimie Łoś, żołnierzu, który nie znał strachu, a który zginąć miał 17 maja 1946 roku, od kuli żołnierzy UB w lasach w Męckiej Woli pod Sieradzem.

Pracom przyglądał się także Grzegorz Bartolik. Jego rodzina, przez wszystkie te lata opiekowała się grobem. Po zakończeniu ekshumacji obaj mężczyźni, nie kryjąc wzruszenia, podali sobie ręce... . Nastąpiło symboliczne przekazanie szczątków Jana Jańca.

"Dziennik Łódzki" pomógł odnaleźć grób "Łosia"

Pod koniec lutego tego roku pisałem w „Dzienniku Łódzkim” o sieradzkiej rodzinie Bartolików, która opiekuje się grobem partyzanta, któremu wystawiła zresztą nagrobek. Grzegorz Bartolik ubolewał wówczas, że Antoniego nie odwiedzają bliscy, bo zapewne nie wiedzą, że spoczywa na cmentarzu parafialnym.

- Może, po artykule w gazecie ktoś się jednak odezwie - powiedział bez przekonania. - Trudno będzie jednak, bo to przecież tyle lat minęło.

Za przynależność do Konspiracyjnego Wojska Polskiego i walkę z bronią w ręku skazany został na karę śmierci

Sprawa przybrała jednak nieoczekiwany obrót. - Zadzwoniła do mnie kuzynka mieszkająca w Łodzi - przypomina sobie Stanisław Janiec z Ręczna w powiecie piotrkowskim. - Słuchaj, w „Dzienniku Łódzkim” jest artykuł ze zdjęciem grobu naszego Antka. Nie miałem akurat w domu gazety, natychmiast wsiadłem w auto i szybko po gazetę. Przerzucałem nerwowo strony. I w końcu jest... artykuł o żołnierzu wyklętym z Sieradza. O naszym Antku. Zdjęcie grobu, tablicy z napisem Antoni Janiec, żył lat 23, zmarł 17 maja 1946 roku. I jeszcze, że poległ na polu chwały, że to żołnierz Konspiracyjnego Wojska Polskiego.

Potem już wszystko potoczyło się błyskawicznie. Stanisław Janiec skontaktował się z redakcją, poprosił o telefon do Grzegorza Bartolika.

Bartolikowie - rodzina żołnierza niezłomnego

- Pan Stanisław zadzwonił do mnie - mówi Grzegorz Bartolik. - To była trudna rozmowa, jemu i mnie ściskało gardło. Kamień z serca mi spadł, po 70 latach swoi odnaleźli Antoniego Jańca.

Tadeusz Bartolik wspomina za to rodzinną historię z grobem. -Przy jego pochówku była moja mama Hanna, z domu Jaguś. Opowiadała, że wracała nocą do domu wspólnie z Ireną Zakrzewską, moją matką chrzestną i jeszcze jedną kobietą. Przechodziły obok cmentarza. Zauważyły, że coś tam się dzieje i postanowiły zboczyć - opowiada Tadeusz Bartolik. - Ciało mężczyzny przywieziono wozem konnym. Zdaje się, że pochowano go bez trumny, ale co do tego pewności nie mam. Chował go Marian Grobelny. To był skrupulatny grabarz. Marian notował w specjalnym zeszycie dane, takich właśnie osób, jak choćby Antoni Janiec. Potem fach przejął po nim Edward.

- Grób Antoniemu Jańcowi wystawił za to Antoni Bartolik, stryj i mój ojciec chrzestny -wtrąca Grzegorz Bartolik. - To także był żołnierz wyklęty. Trafił do oddziału Warszyca, czyli Stanisława Sojczyńskiego. Był jednym z najstarszych internowanych w grudniu 1981 roku. Za przynależność do Konspiracyjnego Wojska Polskiego i walkę z bronią w ręku, skazany został 17 grudnia 1946 roku, przez Wojskowy Sąd w Łodzi, na karę śmierci. Trafił do celi śmierci. Pod koniec stycznia 1947 roku został jednak ułaskawiony przez Bolesława Bieruta. Niewykluczone, że za ułaskawieniem ojca stał Józef Cyrankiewicz, z którym ojciec siedział w Auschwitz Birkenau. Znali się dobrze. Pewności jednak, co do tego, nie ma.

Antoni Janiec, żołnierz niezłomny, wrócił do swoich [ZDJĘCIA]

- Zamiast wyroku śmierci miał teraz wyrok bezterminowego więzienia - mówi Tadeusz Bartolik. - Więzienie opuścił w roku 1955 i jeszcze tego samego roku ożenił się z sieradzanką Hanną Jaguś, której ojca Niemcy zamęczyli w obozie koncentracyjnym w Dachau. To były pracownik Urzędu Miasta w Sieradzu, który we wrześniu 1939 roku, tuż przed wkroczeniem do miasta Niemców, wyniósł z magistratu ważne dokumenty. O grobie Antoniego dowiedział się zaś od Mariana Grobelnego. Opiekował się tym grobem, a po 1989 roku wystawił mu nagrobek. Zmarł 1 marca 1992 roku. Spoczywa na sieradzkim Cmentarzu Parafialnym.

Antoni po latach wraca w końcu do swoich

Jak tylko odnalazł się grób Antoniego, Stanisław wiedział jedno, musi zrobić wszystko, aby jego szczątki trafiły na cmentarz w Ręcznie.

- My mamy tam groby rodzinne bardzo blisko siebie - wyjaśnia. - Spoczywają tam także Stanisław, który miał 25 lat i Jan, lat 16. Obu zastrzelili Niemcy w odwecie za akcję partyzantów, w której brał udział Antek.

Formalności związane z załatwieniem ekshumacji trały kilka miesięcy. W końcu pan Stanisław dopiął swego.

- To był dla nas jakby drugi pogrzeb Antoniego - wyjaśnia pan Stanisław. - Antoni spoczął w jednym grobie z najmłodszym bratem Wacławem, obok grobów rodziców, braci Władysława, Stanisława, Jana. Wszyscy są razem. Wszystkich Świętych było więc, dla całej naszego rodziny, szczególne.

Szczególne było to święto także dla Bartolików z Sieradza. - Dorosła córka zapytała mnie: tato, to gdzie ja mam teraz postawić lampkę - mówi Grzegorz Bartolik. - No właśnie, gdzie? W końcu poszliśmy na zbiorową mogiłę żołnierzy poległych we Wrześniu 1939 roku w walkach na linii rzeki Warty. Ale odczułem też ulgę, że po tylu latach Antoni wrócił do swoich. Historia zatoczyła koło. Nie jest też tak, że nasz kontakt z Antonim się urywa, nie, w żadnym wypadku. Będziemy jeździć na cmentarz do Ręczna. Pierwszy wyjazd planujemy na wiosnę. Daleko nie jest.

Historia z odnalezieniem groby Antoniego Jańca ma także inny wymiar. Pan Stanisław zaprosił do siebie rodzinę Bartolików. - Nie wyobrażam sobie, żebyśmy nie utrzymywali kontaktów - mówi. - Oni są już członkami naszej rodziny.

Dr Tomasz Toborek: Mit żołnierzy niezłomnych wypiera mit żołnierzy AK

Dariusz Piekarczyk

Od ponad ćwierć wieku jestem dziennikarzem tygodnika Nad Wartą oraz Dziennika Łódzkiego. Zajmuje się sportem, który jest moją pasją, a zwłaszcza piłka nożna i siatkówka. Ponadto sprawami historii regionu sieradzkiego, teologii. Pisze także o Sieradzu, który jest moim miastem, jego historii, mieszkańcach. Jestem autorem książek o historii zapasów, siatkówki oraz zmagań piłkarskich w Pucharze Polski.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.