rozm. Dorota Abramowicz

Andrzej Pozorski: Jeszcze nie stawiamy zarzutów

Andrzej Pozorski, dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Fot. Adam Guz Andrzej Pozorski, dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu
rozm. Dorota Abramowicz

Z Andrzejem Pozorskim, dyrektorem Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, rozmawia Dorota Abramowicz

Czy prokuratura nie pospieszyła się z postępowaniem karnym wobec byłego prezydenta , skoro Lech Wałęsa odwołał się od decyzji o umorzeniu śledztwa w sprawie sfałszowania dokumentów z „szafy Kiszczaka”?
W żadnym wypadku. Nie pospieszyliśmy się przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze nie jest to śledztwo, które zostało wszczęte z urzędu. Do prokuratora generalnego wpłynęły dwa doniesienia karne...

Lech Wałęsa znów pod obstrzałem. IPN prowadzi postępowanie karne

Od kogo?
Od ludzi z Polski. Nie są to osoby publiczne, nie znam ich osobiście. Jedna z tych osób w doniesieniu podaje, że pan Lech Wałęsa, będąc kilkukrotnie przesłuchiwany przed różnymi sądami, zeznał nieprawdę na temat swojej współpracy. W doniesieniu nie ma informacji, jakie są to sprawy karne. Drugie doniesienie dotyczy śledztwa prowadzonego w Białymstoku w sprawie dokumentów zabezpieczonych w szafie Kiszczaka, czyli teczki pracy i teczki personalnej TW o kryptonimie Bolek. Po wpłynięciu zawiadomienia prokurator musi zająć stanowisko. Ponadto nie ma takiej zasady, że musi być zakończone postępowanie, by wszcząć sprawę o fałszywe zeznania. Wszczęcie postępowania karnego nie jest równoznaczne z postawieniem zarzutów. Następuje ono, gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie dokonania przestępstwa. Ponad wszelką wątpliwość jest, że zeznania byłego prezydenta mijają się nie tylko z opinią w sprawie autentyczności dokumentów, ale także z całością materiału dowodowego zebranego przez prokuraturę w Białymstoku. Gdyby w innej sprawie, na przykład dotyczącej kradzieży samochodu, pojawiłyby się fałszywe zeznania, to prokurator by nie czekał, aż się sprawa skończy, bo to mogłoby doprowadzić do przedawnienia zarzutów.

Jan Widacki: IPN wie, jak fałszowano dokumenty

Wiadomo jednak, że nie każde doniesienie do prokuratury kończy się wszczęciem postępowania karnego..
Sprawa jest sprawie nierówna, a podstawą do wszczęcia postępowania jest zgodnie z przepisem uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa. Chciałbym też przypomnieć, że śledztwo prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko panu Lechowi Wałęsie. Pan Lech Wałęsa nie jest na tym etapie podejrzany. Nie prowadzimy też żadnej sprawy dotyczącej współpracy byłego prezydenta.

Postępowanie wszczęto pod koniec czerwca, a dopiero teraz pojawiła się informacja na ten temat. Czy termin został wybrany ze względu na obchody rocznicy Sierpnia ’80?
To zupełny zbieg okoliczności. O wszczęciu postępowania prokurator zawiadomił osoby składające doniesienia, które niedługo później opublikowały w internecie informacje na ten temat. Dopiero po ukazaniu się 18 sierpnia artykułu w „Gazecie Prawnej” na temat wszczęcia śledztwa przez IPN, w którym podano wiele nieprawdziwych danych. Stąd moje środowe wystąpienie, którego celem było sprostowanie tamtego artykułu.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Łódzkiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Łódzkiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Łódzkiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
rozm. Dorota Abramowicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.